film,  piątka

5 filmów do których lubię wracać cz.2

Nastały takie czasy, że w sumie trudno cokolwiek normalnego powiedzieć. Nie podejrzewałam nigdy, że dożyje czegoś takiego, ale jak wynika z historii, to każdy coś takiego musi przeżyć (lub nie). Kiedyś, raz na 10 lat zamykano nas w domach, byśmy po prostu przetrwali. Kiedyś, bez niczego. Dzisiaj z całym Internetowym zapleczem, skajpami, Netflixami, grami i zabawami. Nie tylko zdążymy upiec wszystkie chleby i cynamonki świata, ale też możemy nadrobić wszystkie filmy, które mamy na liście „chce zobaczyć”. Moja została ruszona w końcu i mam zamiar zmniejszyć ją o co najmniej połowę do końca kwarantanny. Jednak muszę czasami obejrzeć coś, co mnie pocieszy, dlatego sięgam na cudowną listę filmów, do których kocham wracać, a przed Wami jej część druga.

Prosto w serce (2007)

Drew Barrymore i Hugh Grant to wizualnie jedna z moim ulubionych par. Ktoś wie dlaczego nie są ze sobą też w normalnym życiu? On zagrał w tym filmie Alexa – zapomnianą gwiazdę lat 80 XX w., która chciałaby wrócić na szczyt list przebojów, nawet robiąc coś wbrew sobie. Jedna z popularnych piosenkarek Cora (w tej roli Taylor Swift) proponuje mu wystąpienie w duecie, ale Alex musi napisać do niego piosenkę. A tej nie napisał od wielu, wielu lat. Z odsieczą przybywa Sophie (Drew Barrymore), której układanie słów przychodzi z niesamowitą łatwością, ale nie tyczy się to relacji z samym zainteresowanym pomocą. Ich “układ” wydaje się trudny, ale w końcu dogadują się.. .Jak to w każdej dobrej komedii romantycznej bywa, wzajemna niechęć przeradza się w przyjaźń, a ta przyjaźń powoli, powoli.. .w miłość! Przepiękna, prosta komedia o utraconych chwilach, o zapomnianych wartościach, o tym, co naprawdę ważne. Zrobiona z sercem, tak wielkim, z jakim już się takich komedii nie robi! Hugh jest tam fenomenalny, a z Drew bierze za serducha najbardziej zimnokrwistych człeków.

Lejdis (2008)

Film, w którym Tomasz Karolak gra może przez 10 minut, ale jest! Najważniejsze, że jest! Jedna z tych polskich komedii romantycznych, która została zrobiona ze smakiem, polotem i wcale nie jest okropną kopią „Seksu w Wielkim Mieście”. Tomasz Konecki zrobił z tego klasykę, do której przyjemnie się wraca nawet 12 lat po premierze. A sprawa w niej jest prosta: mamy do czynienia z czterema przyjaciółkami, które znają się od trzepaka. To właśnie tam przysięgły sobie przyjaźń po wsze czasy, obiecując, że Sylwestra zawsze będą spędzać 15 sierpnia, w przesilenie letnie. Każda z nich jest inna. Karolina czyli Korba (Anna Dereszowska) to silna babka z jajami. Jej nie interesuje żadna miłość, ważny jest seks. Łucja (Edyta Olszówka) to najmilsza nauczycielka biologii świata, ma też syna z wpadki z jednym z półgłowków. Gośka (Iza Kuna) to klasyczna Pani prawnik, która jedyne czego naprawdę pragnie to małego, puchatego bobaska. A Monia (Magda Różdżka) to żona milionera, który uwielbia urządzać sobie Rzymskie wakacje, a ona pragnie sobie zrobić cycki. Znam ten film cały na pamięć i powtarzam za aktorami dialogi podczas oglądania. „Rzymianie pieprzni. Rychły jest koniec Waszego imperium” „Gadzina za gadziną” „Pipa pipa!” „Chcesz mnie kochać? To kochaj świrze” i inne takie. W filmie występują także: Borys Szyc, Robert Więckiewicz, Piotr Adamczyk i cała plejada gwiazd. Dialogi są fenomenalne, prawdopodobnie uświadczycie podobne w „Killerze” lub innych komediach tego pokroju. Film przekazuje też coś mądrego: siła kobiecej przyjaźni jest ogromna!

Pentameron (2015)

Ile możemy zrobić by spełnić swoje pragnienia? Na ile nas stać? Przekonało się o tym paru władców pewnych Królestw. Królowa Longtrellis (Salma Hayek) od lat nie może zajść w ciąże. Jedyne czego pragnie, to w końcu spłodzić syna by zachować ciągłość rodu i dać swojemu ukochanemu mężowi dziedzica. Ale nie, los się jej sprzeciwia. Król Strongcliff (Vincent Cassel) chce za wszelką cenę przelecieć wszystkie młode damy w Królestwie. Ale jedne siostry wyjątkowo mu się oparły. Zrobi wszystko by zdobyć ich serca i… dziewictwa. Król Highlights (Toby Jones) uwielbia swoją pchłę, ta daje mu ukojenie, jest jego przyjaciółką, powierniczką i doradcą. Aż w końcu doradza by oddał najpiękniejszą córkę za żonę wielkiemu ogrowi. Logiczne? Ale stawką w tej grze jest piękno, nieśmiertelność, wieczna miłość i seks. Kto by się temu oparł? Film jest niesamowicie zrealizowany. Dosyć płytką fabułę w bardzo prosty sposób zakrywają niesamowite charakteryzacje i gra aktorska. Nigdy nie widziałam Salmy w tak przejmującej i wielowymiarowej roli Królowej, która jest w stanie poświęcić wszystko, tylko by spłodzić i urodzić dziecko. Cassel jest tam świetny. Przybrał twarz klasycznego Króla-Casanovy. Widoki, kostiumy i całe tło zachwycają. To zdecydowanie jest baśń dla dorosłych, niosąca taką nienachalną lekcję nam wszystkim.

Volver (2006)

Almodovar klasycznie o kobietach, z kobietami i przy kobietach. Reżyser uwielbia ich towarzystwo i totalnie wtopił się w kobiece tematy. Umie też robić przejmujące i dające w kość filmy. I mimo iż „Volver” jest filmem niesamowicie trudnym w odbiorze, to chętnie do niego wracam, bo za każdym oglądnięcie wyłapuje z niego coś nowego. Jakąś nową lekcję dla samej siebie. Raimunda (Penelope Cruz) ma milion spraw na głowie: dorastająca córka, bezrobotny mąż, samotna, zapracowana siostra, pozostawiona na wsi ciotka. Pewnego dnia, gdy wraca do domu po wycięczającym dniu odkrywa, że córka zabiła jej męża, gdy ten pod wpływem alkoholu próbował ją wykorzystać. Po czym przychodzi wiadomość, że jej ciotka nie żyje. Jadąc na pogrzeb samochodem zaczyna towarzyszyć jej duch jej zmarłej matki, która twierdzi, że przyszła jej pomóc. Raimunda zaczyna najpierw okłamywać siostrę, a potem córkę, wmawiając jej, że jej mąż wyjechał daleko do pracy. Kobieta zawija się w tej pętli kłamstw, aż w końcu odkrywa, że matka też ją kiedyś okłamała. Ta wzruszająca opowieść o powiązaniach i więziach pomiędzy kobietami. O tym, co jesteśmy w stanie zrobić dla siebie, gdy naprawdę się kochamy i nie chcemy się ranić. Towarzyszy temu przepiękna scenografia, powstała na obrzeżach starego Madrytu, w dzielnicach, w których podejrzewam, nie bywa nikt. A do tego Cruz! Ona jest tam w formie, i gra, i śpiewa, i tańczy! Oprawa muzyczna filmu przebiła kunszt samego Almodovara, przez co, przynajmniej ja uważam, że to jest jego najpiękniejsze dzieło.

Ted (2012)

Podejrzewam, że tak śmiesznej komedii z misiem w roli głównej nie widzieliście nigdy! Muszę przyznać, to się twórcom totalnie udało. Mimo, że mottem filmu jest, że marzenia mają magiczną moc. I to jak! 8 letni chłopiec Johnny dostaje pewnego dnia misia. Trzymając go kurczowo w rękach i przytulając, wypowiada życzenie: chce by miś przemówił. Tak tez, Johnny trafia na jakąś pełnie księżyca, konstelacje dobrych planet, które postanawiają spełnić jego życzenie i ożywiają pluszaka. Następnego ranka John budzi się wraz ze swoją maskotką, która… gada! Chłopiec wraz z misiem stają się ikonami tamtejszych lat 80! Ale także najlepszymi przyjaciółmi. Robią razem wszystko – chodzą razem do szkoły, na imprezy, razem dorastają. Aż pewnego dnia John ma już 35 lat, cudowną dziewczynę, mieszkanie, średnią pracę i najlepszego przyjaciela… misia. Ted nie jest już tak popularny jak kiedyś, można by powiedzieć że jako gwiazda stoczył się. Skupił się na narkotykach, alkoholu oraz dziewczynach. I sypia u swojego najlepszego kumpla na kanapie. Jeśli chcecie zobaczyć coś, co totalnie sprawi, że zaczniecie płakać ze śmiechu – to jest to właśnie ten film. Żart może nie jest inteligenty, ani w żadnym wypadku wyważony, ale daje ulgę. To po prostu klasyczny Amerykańska komedia o debilach, w którym głównym tematem są cycki, dupa i seks. Szczęście teraz jest bardzo proste i ma na imię Ted, serio!

Źródło zdjęć: filmweb.pl