piątka,  serial

5 seriali, do których lubię wracać

Odkąd pamiętam uwielbiałam oglądać telewizje. Skomplikowane postacie, walki dobra ze złem, miłość, tajemnice, zagadki. Życie toczyło się na ekranie równie dobrze, tak jak i w rzeczywistości. Jednak wielokrotnie to właśnie tam uciekałam, gdy ono totalnie mnie przerastało. I gdy dzieje się to czasami, wracam właśnie do tych serial. Dostarczają mi nie tylko niebywałej rozrywki, ale też niosą ze sobą wiele “życiówek”. Ktoś nauczył się na tych serialach podrywać, przyjaźnić i kochać? Pewnie! To właśnie te historie mówią do nas najprostszymi słowami. Czasami nawet łamały panujące konwenanse, na stale wpasowując się w popkulturę. Poniższe seriale oglądałam więcej niż dwa razy. Z nimi się śmieje, z nimi płaczę, z nich powstał mój styl i część mojej rzeczywistości.

1. Przyjaciele (1994-2004)


Serial, który poruszył nie tylko mnie, ale i miliony osób na całym świecie. Uważany za najzabawniejszy sitcom lat 90, który nauczył wielu Amerykanów śmiać się. Ale po krótce: Młoda Rachel (Jennifer Aniston) ucieka ze swojego ślubu do koleżanki, Monici (Courtney Cox), która mieszka na Manhattanie. Po kilku dramatycznych scenach, decyduje się zrezygnować ze swojego dotychczasowego, nowobogackiego życia i zamieszkać u niej, stać się normalną dziewczyną. W trakcie poznaje resztę przyjaciół Monici: brata Rossa, przygłupią Phoebe (czy tylko ja myślę, że miała coś z głową?), Joeya, początkującego aktora oraz jego przyjaciela – Chandlera. Po paru odcinkach wszyscy tworzą zgraną, kochaną ekipę. Towarzyszą jej różne wzloty i upadki. Sceny, które zapadaną Wam w pamięć do końca życia, żarty, które będziecie cytować na piwku ze znajomymi i ten model przyjaźni, do której będziemy dążyć. Przyjaźni aż po grób, z fajnymi, inspirującymi ludźmi. Wszystko jest w tym serialu dokładnie tak samo śmieszne jak było 10 lat temu i podejrzewam, że będzie tak samo śmieszne za następne 10 lat. Jeśli zaczniesz oglądać go od środka, nic się nie stanie, bo załapiesz fabułę w 5 sekund. A przede wszystkich – zakochasz się w tych wszystkich ludziach. To czego na pewno się nauczyłam z niego – nie dzielić się jedzeniem (Joey doesn’t share food!!!) i dawać drugie szanse. Bo właśnie taką szansę dałam temu serialowi ponad rok temu, gdy zaczęłam go oglądać od początku na Netflixie. Ten, w przeciwieństwie do mnie, nigdy się nie zestarzeje. A ja zawsze będę do niego wracać, gdy będę chciała po prostu popłakać się ze śmiechu z kolesia z indykiem zamiast głowy.

2. Jak poznałem waszą matkę (2005-2014)

Ted jest architektem, ma 29 lat i mieszka na Manhattanie z dwójką swoich przyjaciół – Lily i Marshallem. Często towarzyszy mu jeszcze jego kumpel Barney – klasyczny podrywacz. Pewnego wieczoru stwierdza, że to już czas zacząć szukać “tej jedynej”. Rozglądać się bardziej, przyglądać się bardziej, uważać. W końcu, w swoim ulubionym barze zauważa cudowną brunetkę, a ich wzrok się spotyka. Mówi jej “cześć” i tak rozpoczyna się serial, no i poznajemy Robin. Ale to nie jest tytułowa matka. To jest serial o poszukiwaniu i znajdowaniu miłości. Podroż bohaterów przez życie po 30stce trwa w najlepsze – i mogą sobie pić, pracować i walczyć o siebie – ale to właśnie miłości najbardziej szukają. Oczywiście nie obyło się bez dramatów, płaczu i momentów, które pisze samo życie. Tak! Mimo, że to serial, i nie ma żadnego związku z rzeczywistością, to napisano go bardzo blisko naszego życia. Dlatego w szybki sposób zaczynamy się identyfikować z którymś z bohaterów. Najszybciej z Tedem, który jest romantykiem, facetem z naszych, kobiecych snów, a nie może znaleźć swojej jedynej. Wszystkie historie zostały napisane z niesamowitym, niepoprawnym politycznie, czasami obleśnym humorem. Mówią nawet, że serial jest wyjątkowo szowinistycznym debilem, który klepie Cię w barze po półdupku, gdy niesiesz piwo do stolika. Ale co tam, to właśnie on uczy facetów podrywać laski! No właśnie, poznałyście już Teda?

3. Plotkara (2007-2012)

Liceum. Kto był ten wie, jak tam czasami było. Popularni, niepopularni, czarne owce, dresy, skandaliści i kujoni. Wszyscy dzieliliśmy się na jakiejś grupki i podgrupki. O jednych mówiło się więcej, o drugich mniej. Inni palili w kiblu, drudzy pluli na Ciebie, gdy z niego wychodziłeś. “Plotkara” to serial o burzliwych czasach liceum nastolatków, którym wszystko wolno, bo są bajecznie bogaci. Blair – królowa szkoły, Serena – little miss sunshine, Nate – chłopak Blair oraz Chuck – człowiek w limuzynie. Jest też oczywiście Dan, który mieszka na Brooklynie i jest outsiderem. To wyjątkowo głupi serial, ale wyjątkowo dobrze napisany. Powstał na podstawie książek Cecily von Ziegesar, ale w trakcie sezonów bardzo się od nich odcięto. Ze szczytem swojej popularności trafił w moment, kiedy akurat byłam w liceum. Wtedy wszyscy chcieliśmy być jak oni. Ja byłam Sereną, czasami Blair i szukałam swojego Chucka. Wszyscy chcieliśmy być na tak samo grubo zakrapianych imprezach i mieliśmy prawie tak samo poważne problemy jak oni. Ba! Wiecie ile osób w 2008 roku chciało być Plotkarą i zakładało podróbki tych stron w wersji polskiej? Na jednej z nich byłam nawet sławna. Nie zmieniło to faktu, że serial nauczył mnie stylu a reszcie nastolatkom na prawdę świetną modę i dał im marzenia. Ale to by było na tyle. Przekazywał wiele złych wzorców młodym osobom, nikt nie powinien też uczyć się na nim miłości. A że jest najbardziej oddalony od życia to najmilej mi się do niego wraca, gdy na chwilę swoją głowę potrzebuję umieścić w jakimś innym świecie. I znam większość dialogów na pamięć. A Wy nie?

4. Gotowe na wszystko (2004-2012)

Ulica Wister Lane leży na obrzeżach pewnego amerykańskiego miasteczka. To znane Wam z amerykańskich anegdot przedmieścia. Mieszka tam pięć kobiet, ze swoimi rodzinami. Nagle, jedna z nich popełnia samobójstwo, a dużo tajemnic chowanych latami wychodzi na jaw. I nie tylko chodzi o seks, pieniądze i prace, w tym serialu się zabija! Rodzi dzieci, które się chowa, rozwodzi się pięć razy, zdradza się i wszystko co jesteście w stanie sobie wymyślić. W ciągu 10 sezonów na jednej ulicy, zabito pewnie 10 osób. Przynajmniej. Ludzie przychodzili i odchodzili, kochało się i odkochiwało, chorowało i uzdrawiało się. Tylko te pięć kobiet spotkało więcej tragedii, niż standardową amerykańską, grubą rodzinę. Jestem tego przekonana. Oczywiście nie przeszkadza to aż tak bardzo, jak oglądamy serial, bo jest na prawdę świetnie zrobiony. Najbardziej zachwycają kreacje każdej postaci – rozwinięte, głębokie, o prawdziwych emocjach. Nie doświadczyłam żadnego niedosytu przy finale, jednak długo płakałam jak musiałam się pożegnać z Wister Lane. Czasami tam wracam, gdy brakuje mi rozwiązywania zagadek, a nie mam przy sobie nowych krzyżówek.

5. Seks w wielkim mieście (1998-2004)

Carrie to utalentowana pisarka. Jest autorką kolumny dotyczącej porad erotycznych i uczuciowych w New Yorkerze. Samantha to specjalistka od public relations oraz.. wielka wielbicielka kutasów. Miranda to szalenie inteligenta pani mecenas. Charlotte to przesłodka marszandka w jednej z galerii sztuki. Cztery przyjaciółki, cztery różne charaktery, cztery style. W każdym odcinku spotykamy się z ich problemami z facetami, na randce, w łóżku czy w pracy. Był to pierwszy serial, który otwarcie mówił o problemach uczuciowych i erotycznych. Wpłynął na amerykańską, i podejrzewam każdą, młodzież w bardzo prosty sposób. W ciągu pięciu minut stał się hitem, a Sarah Jessica Parker – czyli tytułowa Carrie – wielką gwiazdą. Rozmowy bohaterek o ich problemach łóżkowych wpadły w ucho ówczesnym (i dzisiejszym) kobietom, że zrobiono aż 9 sezonów, 3 pełnometrażowe filmy i ciągle chcemy więcej. Mimo, że aktorki są już nieźle podstarzałe, to format serialu stał się klasykiem gatunku. Podstawą do jego stworzenia była zgryźliwa książka Candace Bushnell, równie dobra. Czy dziewczyny nauczyły mnie kochać? Na pewno dały mi jedną z pierwszych lekcji, które mówiły o cudownym życiu singielki, Nowym Jorku oraz piciu Cosmopolitan, jak i wadze damskiej przyjaźni. Przy okazji uczyły mnie czego nie ubierać! Teraz właśnie jest taki okres, w którym zamiast udawać dzieciaki z “Plotkary” jesteśmy jedną z tych czterech przyjaciółek. Oczywiście, to ja jestem Carrie, tylko tą, którą ma bzika na punkcie drogich torebek, nie butów.

Źródło zdjęć: filmweb.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *