film,  recenzja

[GDYBY ULICA BEALE UMIAŁA MÓWIĆ] i była krótsza

Oskary rozdane. Wszyscy spodziewali się wielkiej wygranej Brytyjczyków – Oskara za najlepszy film dla “Faworyty”. Film, w którym poprawność polityczna, pochwała dla feminizmu i LGBT aż bije z ekranu. Ja też się tego spodziewałam, więc wielkim zaskoczeniem był dla mnie Oskar dla „Green Book”. Oczywiście, jest totalnie zasłużony. Dzięki temu wiadomo, że wygrała prostota. Ale nie tylko feminizm i siła kobiet były w tym roku na tapecie – mogliśmy też zauważyć dominację tematu dyskryminacji rasowej w wielu nominowanym (i wygranych) produkcjach. Lata 60 XX w. i sytuacja czarnych w “Green Book” czy lata 70 XX w. i traktowanie czarnych w „Gdyby ulica Beale umiała mówić”. A jak wypadł ten ostatni? Średnio.

Bestsellerowa powieść Jamesa Baldwina doczekała się adaptacji. Młode narzeczeństwo – Tish i Fonny mieszkają na nowojorskim Bronxie i znają się od dzieciaka.

Ich rodziny od lat się przyjaźnią i nienawidzą na zmianę. Łapiemy parę w momencie gdy Fonny trafia do więzienia za gwałt na Latynosce, a Lisa mówi ukochanemu, że jest w ciąży. Nie jest to tajemnicą, że w latach 70 XX w. Murzyni na Bronxie byli źle traktowani. Każda większa zbrodnia była ich winą, a najczęściej łapano pierwszego z brzegu i stawiano w pokoju, w którym ofiara musiała zza szkła wskazać winnego. W tym momencie. Tak też zdarzyło się Fonniemu, który niesłusznie został skazany za gwałt. Tish natomiast walczy o uwolnienie ukochanego, trafiając na wiele ścian postawionych przez bardzo wpływowych “białych” ludzi.

Utwór, mimo ze nominowany do Oskara w 3 kategoriach, nie jest majstersztykiem w gatunku. Twórcy rozciągnęli go do granic możliwości, teoretycznie operując bardzo subtelnym i zmysłowym montażem. Zastosowano bardzo dużo bliskich kadrów, przez co miało nam się wydawać, że zbliżamy się do bohaterów, czujemy ich emocje. A ich nie czuliśmy. Cała fabuła opiera się na wielu retrospekcjach, które do niczego nie prowadzą. Miało być słodko-gorzko, a wyszło dosyć gorzko. Twórcy chcieli sprawić byśmy płakali na tym filmie jak bobry, jednak nie stworzyli żadnej relacji widza z odbiorcami. Ja nie wiem kim naprawdę jest Fonny czy Tish. Ale dokładnie wiem, jaka ta sytuacja była niesprawiedliwa. Twór, niby po brzegi przepełniony emocjami, na samym końcu zdawał mi się płytki. Miałam wrażenie, że słucham historii jednej z koleżanek, której nie lubię. Ona mi opowiada o tym, że jej chłopak został niesłusznie zamknięty w więzieniu. Płacze, opowiadając o tym jak o niego walczy, a mnie jest jej tylko żal, bo nie za bardzo ją lubię. W tle jeszcze leci blues. Blues, do którego twórcy nawiązują na początku cytatem, jednak potem nie jestem w stanie odgadnąć co ma to wspólnego z filmem. Bluesa tam nie ma, Fonny jest artystą rzemieślnikiem, a jego dziewczyna nie wiadomo kim. Definiuje ją to że jest w ciąży i jej chłopak został skazany. Jak ja mam się identyfikować lub – przynajmniej zrozumieć te postacie – skoro wszystko powiedziano bardzo trywialny tonem?

Jedyną ciekawą rzeczą jest rola drugoplanowa matki Lisy – Sharon – Reginy King. Sceny, w których próbuje namawiać ofiarę do prawdziwych zeznań, sceny w których to ona jest mózgiem sytuacji – są naprawdę świetne. Udało jej się przyćmić resztę obsady w bardzo prosty sposób. Trudno było natomiast do nich dotrzeć, bo przy kolejnym kroku bohaterów, który trwał godzinę mimowolnie zamykały Ci się oczy. Ale dziękuje Regina i gratuluje Oskara.

“Gdyby ulica Beale umiała mówić” to melodramat, przez bardzo małe m, gdzie dramat jest wszechobecny.

Na tyle, ze nie zwraca uwagę na nic innego jak dyskryminacja rasowa w Stanach w danym czasie. Po chamsku mówi nam jakie to niesprawiedliwy świat. Ten film jest moją nielubianą koleżanką z podstawówki, jest też dziwną, przedłużoną lekcją o nietolerancji jak i dziwnym świecie, który już dawno nie istnieje. Moim zdaniem można było zamknąć tę historię w 30 minutach. Albo ja jestem zbyt konkretna na takie umizgi na ekranie, gdzie wszystko jest rozciągnięte do granic możliwości. Może gdyby ta ulica była krótsza, wtedy bym dała dziesięć na dziesięć.

Ocena: Nie idźcie, proszę

Źródło zdjęcia: filmweb.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *