film,  recenzja

[SHAZAM!] na placu zabaw

W czasach gdy filmy Marvela biją rekordy popularności, takie postacie z gangu DC stoją sobie w cieniu i czekają na swoją kolej. Konkurencyjne uniwersum zamiast kuć żelazo póki gorące, zastanawia się nad drogą, którą powinno obrać. Na pewno zrobili badania i wyszło im, że lepiej iść w stronę filmów familijnych, niż tych mrocznych. Pewnie właśnie dlatego powstał Shazam!

Na początku myślałam, że to będzie satyra superbohaterskiego kina.

Twórcy, zamiast dać swoim fanom coś porządnego, śmiesznego i miłego dla oka, wyśmieją wszystkie swoje produkcje. Pokażą, że ważne przecież jest mieć do siebie dystans. Myślałam też, że to może być taki film, który ktoś potem przypadkiem będzie porównywał z „Deadpoolem”. Cóż, Shazam! jest takim dziwnym bohaterem, bo jeszcze przed chwilą nosił pieluchy, a już musi ratować świat. Z kolegą o raczej nieprzyjemnym usposobieniu nie ma nic wspólnego. Wielu osobom może przypaść do gustu z uwagi właśnie na tę lekkość bytu i nie przynależenie do żadnych fanowskich teorii spiskowych.

Jeśli myśleliście podobnie jak ja, to nieźle możecie się zawieść. Ja nie wyszłam rozczarowana z tego seansu, lecz taka zrelaksowana. Shazam! to nie jest film, który coś w naszym świecie zmieni. To kolejny klocek dostawiony przez Warner Bros do puli z filmami superbohaterskimi, ale z tej ligi – filmów familijnych, lekkich, przyjemnych. Gdzie zamiast ginąć, wygrywamy, a zamiast się smucić, cieszymy się. To ewidentnie dobra rozrywka dla całej rodziny, w którym nie ma miejsca na żadnej żale, jest jedynie dobra zabawa. To tak jak na placu zabaw.

Shazam! zaczyna się od historii małego chłopca, który zgubił się mamie w wesołym miasteczku. Zgubił się tak, że przez lata się nie odnalazł. Jak to mówią w USA, trafił potem do “systemu”, w którym przenosił się z jednego domu do drugiego. Chłopak jednak wierzy, że jest w stanie odnaleźć swoją matkę i nie poddaje się. Podczas jednej z takich prób go poznajemy. Billy Banson trafia po niej do kolejnej rodziny zastępczej, ale ta wydaje się nawet miła. Dwójka śmiesznych dorosłych oraz czwórka dzieciaków w różnym wieku, wyglądają na pierwszy rzut oka jak najlepsze co mogło chłopaka spotkać. Ale ten rozmyśla od razu nad kolejną ucieczką. Przy okazji dawno temu wybito 6 potężnych czarodziejów, którzy bronili ludzkość przed wszędobylstwem Siedmiu Grzechów Głównych. Ostatni z nich od lat szuka kogoś o czystym sercu, któremu będzie mógł podarować supermoce i piecze nad światem. Po wielu niezbyt dobrych wyborach, przed oblicze wielkiego Czarodzieja, ściągnięto Billego. Zdezorientowany chłopak szarpał się ze starcem na słowa, aż w końcu zgodził się. W taki sposób powstał super przerysowany, super silny i śmieszny – Shazam.

Zdecydowanie jest to film dla całej rodziny (i o rodzinie). Z głupim Shazamem będą się bawić dobrze i duzi i mali.

Jest zrobiony nadto poprawnie. Twórcy lekko uśmiechają się do wszystkich klisz, które funkcjonują w społeczeństwie o superbohaterach. Poznajemy je brnąc przez ten świat z dwoma głównymi postaciami – Billym – który jest wielkim sceptykiem co do popkultury, mediów społecznościowych itp oraz jego przybranym bratem – Frieddim – który jest największym ich fanem. Ta podróż to seria śmiesznych scen o odkrywaniu supermocy, wymyślaniu durnych haseł i zakładaniu rajstop. Cała sala zaśmiewała się na nich bardzo głośno. Ale wszystko zależy od waszych wymagań humorystycznych. Wiem też, że takiego filmu brakowało w całym portfolio Warner Bros. Niby nikt nie chce być tutaj Deadpoolem, bo powiedzmy sobie szczerze – to nie jest film dla dorosłych i żadna krew, kurwy i brzydcy ludzie się tam nie pałętają – jednak ktoś chce tutaj Deadpoolowi zagrać na nosie. A na pewno w tej kategorii dla najmłodszych widzów, którzy nie mogą sobie pozwolić na ten seans.

Fabularnie nie mam żadnych większych zastrzeżeń, może oprócz tego, że zabrakło mi opisu tego magicznego świata, w którym nagle się znaleźliśmy. Czemu wybrano Siedem Grzechów Głównych, o co z tym chodzi? Pada w dialogach dużo dziwnych nazw własnych – miejsc czy osób – o których żadne z widzów nie może mieć pojęcia. Ale też z drugiej strony ten magiczny świat nie ma na razie większego znaczenia, potraktujmy więc, że to moja ciekawość się teraz czepia. Ważniejszy jest ten, którego trzeba bronić. Bohater dostaje w końcu rodzinę i doświadcza jej „potęgi”. Z każdej strony wypływa motyw rodziny, jak taka gęsta, bardzo słodka maź. Bo czarny charakter został spaczony przez rodzinę i to na niej się chce mścić, a Billy chce ją odnaleźć. Ładnie zostało to wszystko rozegrane, bo czasami przy takich mocnych ukazaniach motywów łatwo mieć go już dość po dwóch scenach. Tutaj jest to sympatyczne. Film przez to niesie całkiem dużo większych przesłań dla młodszej publiki. Twórcy odeszli też od klasycznej przemiany człowieka w wielkiego bohatera. Nikt też nie dorasta wraz ze staniem się umięśnionym i dobrze obdarowanym dwumetrowym gościem w rajstopach. Duży Shazam bawi się tak samo dobrze, jak każdy 14 latek, gdy nauczy się latać. Gra go w końcu świetny koleś – Zachary Levi. Reżyser nawet pozwolił mu trochę poimprowizować, co wyszło jak wyszło, ale nadało mu trochę wiarygodności. Co do czarnego charakteru i efektów specjalnych – mogło być trochę lepiej. Wyglądało to bowiem trochę jak animacja z nowego Kubusia Puchatka.

Shazam! jest takim placem zabaw, na który mogą chodzić 26-latkowie. Przez chwilę będziesz śmiać się z samej sytuacji – dosyć kuriozalnej. Bo twój duży tyłek siada w tym momencie w huśtawce dla 5-latków. A w następnej chwili poczujesz się tak trochę nie na miejscu. Nie zmieni to faktu, że krzycząc juhuu na zjeżdżalni i walcząc ze znajomymi na ładniejsze zamki z piasku będziesz się bawić świetnie. Taki też jest ten film – oczywiście, jeśli nie będą Ci przeszkadzać głupie żarty. Wtedy, poczujesz się po nim tak samo radośnie, jak po wejściu do największego placu zabaw na świecie.

Ocena: możesz pójść, jeżeli szukasz czegoś śmiesznego z akcją, jeśli nie, to zostaw go na później.

Źródło zdjęć: filmweb.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *