film,  piątka

5 niebanalnych filmów o miłości

Miałam taką wielka chęć opublikować tego posta w Walentynki, ale gdy zobaczyłam tyle postów, o tym samym, to sama już zwariowałam. Stwierdziłam, że jak zobaczę jeszcze swojego to rzygnę gdzieś obok. Ale myślę, że każdemu przyda się lekkie odświeżenie tematu parę dni później. W końcu jak to mówią klasycy: miłość powinniśmy sobie wyznawać codziennie, nie tylko w Walentynki. Można też to zrobić niebanalnym filmem o miłości. Czyli jakim? Nie schematycznym? A na czym polega schemat – zapytacie. Załóżmy, że schemat jest wtedy gdy dwoje ludzi się poznaje, zakochuje, potem spotyka ich coś złego, co ich rozdziela, a potem się cudownie godzą. Wbrew całemu światu – mogłabym rzec. Niebanalny film o miłości – według mnie – nie do końca powiela ten schemat, jednocześnie na samym końcu się totalnie w niego wpasowując. Mogliście tych filmów nie widzieć i możecie uważać, że są totalnie schematyczne. Dla mnie mają w sobie coś, co nie ma puszczany ostatnio w TVN klasyk – “Pretty women”, a to już dużo.

1. Elisabethtown (2005)

Historia Drew Baylora może być Wam dobrze znana. Drew (Orlando Bloom) ponosi niesamowitą klęskę w pracy – projektuje buty, które jednak nie spełniają swojej funkcji i się nie sprzedają, tak jak podejrzewano. Przekreśla to jego karierę, której poświęcił całe swoje życie. Oprócz pracy nie robił nic innego. Dlatego po jej stracie Drew podejmuje próbę samobójczą, którą przerywa telefon od rodziny z wiadomością o śmierci ojca. W obliczu tej sytuacji, nasz bohater przekłada plan swojej śmierci na po pogrzebie. Jedzie w takiem razie do Elisabethtown – swojego rodzinnego miasta, by wesprzeć rodzinę. W drodze poznaje energiczną stewardessę, która najpierw go niesamowicie irytuje, ale potem ciekawi. Podejrzewam, że na dźwięk jej głosu chłopak aż podskakuje i życzy sobie śmierci jeszcze bardziej. Jednak, gdy dociera na miejsce, Claire (Kirsten Dunst) udowadnia mu, że warto żyć. Niesamowite w tym filmie jest to, że przez większość czasu jest totalnie dołujący i nie zmierzający do niczego. A miłość głównych bohaterów wydaje nam się niemożliwa. Przecież on jest załamany, a ona jest totalnie do niczego. A jednak pasują do siebie idealnie. Obraz będąc totalnie nieschematycznym przez godzinę czterdzieści, w ostatnich dwudziestu minutach trafia na szlak wszystkich komedii romantycznych.

2. Nigdy nie będę twoja (2007)

Film, który kiedyś mogłam oglądać bez końca. Opiera się na pewnym schemacie, jednak nie do końca. Rosie (Michelle Pffeifer) jest samotną matką i uważa, że nie ma już prawa do tego, żeby się kiedykolwiek zakochać. Wypiera to z siebie wszystkimi siłami i skupia całą swoją uwagę na córce, Izzy (Saoirse Ronan). Jednak na jej drodze staje niezdarny, ale bardzo uparty młody mężczyzna – Adam (Paul Rudd) i jakby się nie obejrzała – kobieta zakochuje się w nim. Oczywiście wmawia sobie, że to miłość totalnie zakazana, bo różnica wieku między nimi jest spora. Najciekawsze w tym filmie jest to, że kobieta w trosce o swoje dziecko wypiera się całej tej miłości, próbując poświecić całe swoje życie dorastającej córce. Ta już jest na tyle duża, że w tym samym czasie i ona się zakochuje. I co teraz? Obie pozwolą sobie na chwileczkę zapomnienia i puszczą swoje uczucia wolno?

3. Na pewno, być może (2008)

Obraz zbudowany na retrospekcji. Ojciec opowiada swojej córce historie swoich trzech miłości. A ona musi zgadnąć, która z nich jest jej mamą. W roli ojca, Will’a – Ryan Reynolds, w roli jego partnerek – Isla Fisher, Elisabeth Banks oraz Rachel Weisz. Pierwsza z nich to licealna miłość Willa, która go zdradza z jego najlepszym przyjacielem podczas gdy ten próbuje robić karierę w wielkim mieście. Druga to zakochana w starym pisarzu dziennikarka, która też zdradza go dla innej swojej miłości. Trzecia to kobieta tajemnicza, którą on spotyka parokrotnie, jednak nigdy nie jest na tyle wolna by móc dać się usidlić. Powiedziałabym, że jest to słodko-gorzka opowieść o miłości. O tym, jak doświadczenie i przemijający czas ma na nas duży wpływ. Ale też opowiedziana z niezwykłym smakiem i sznytem. Schematyczna – pewnie, bo wszyscy na samym końcu są szczęśliwi, ale do samego końca nie jesteś pewny do której on wróci!

4. Czas na miłość (2013)

Nie ma nic prostszego, niż ten film. Mogłabym rzec, że jest w nim kwintesencja całego naszego życia, pod warunkiem, że jest to tak zwany “klasyk”. Tim (Domhnall Gleeson) jest młodym chłopakiem mieszkającym w Kornwalii. Przed wyjazdem na studia ojciec wyznaje mu, że mężczyźni w jego rodzinie cierpią na ciekawą przypadłość – mogą schować się do szafy i cofać się w czasie. Chłopak postanawia z tego skorzystać i znaleźć sobie dziewczynę. Nagle na jego drodze staje piękna Mary (Rachel McAdams). Tim robi wszystko – włącznie z wielokrotnym cofaniem się w czasie – by ją zdobyć. Ale nie na jej zdobywaniu film się skupia. Pokazuje nam większość drogi Tima i Mary i to jak wygląda znany nam wszystkim “happy end” dalej. Przyznaje, nie ma tam nic odkrywczego. Film jest jednym z najbardziej uroczych ze swojego gatunku. Nie jest przesłodzony, ani przekombinowany. Zawiera w sobie samo życie, które codziennie ktoś na tym świecie przeżywa. Ze wzlotami i upadkami. Tylko, że my nie możemy przy każdym upadku schować się do szafy i cofnąć naszego czynu, chociaż bardzo byśmy chcieli.

5. Ona (2013)

Podejrzewam, że twórcy tego filmu nigdy nie przypuszczali, że stanie się on komedią romantyczną, która mogłaby mieć miejsce w rzeczywistości. Obraz miał swoją premierę w 2013 roku i wtedy jeszcze nie do końca było wiadomo, czy będziemy mogli z kimś inteligentnym rozmawiać, kto będzie tak naprawdę maszyną. Siri nadal była dosyć oschła w swoich uczuciach, więc sklasyfikowano obraz jako science-fiction. Dzisiaj jest to coraz bliżej nas. Można nawet sobie kupić puszkę, która puszcza Ci muzykę wedle Twojego humoru. “Ona” to opowieść o pisarzu Theodorze (Jaquin Pheonix), który kupuje nowy system operacyjny. Jest on tak zaprojektowany, żeby spełniać wszystkie potrzeby użytkownika, jednocześnie się go ucząc (jego zachowań). Non stop można z nim rozmawiać, pytać się go o coś, radzić, może on też mieć  swoją opinię, przez co praktycznie zastępuje nam drugiego człowieka. Theodor tak wkręcił się w rozmawianie ze swoja nową towarzyszką, że zapomniał o rzeczywistości. W końcu, zakochuje się w swojej słuchawce (lub głosie w słuchawce), a ta poddaje się temu uczuciu (skoro ma się uczyć odczuć swojego właściciela). Jest to niesamowita historia, która może niedługo stać się totalnie ciałem. Jeszcze chwila, a systemy będą się uczyć wszystkich naszych naszych nawyków. Chociaż, gdybym miała przepowiadać przyszłość, to ta z Matrixa też mogłaby się zdarzyć, ale ja nie dożyje by to zobaczyć. Jednak film dla wszystkich niedowiarków – nie ma rzeczy niemożliwych.

Źródło zdjęć: jezebet.com, filmweb.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *