film,  piątka

5 dobrych imprezowych filmów

Po tygodniach pełnych emocji związanych z „Grą o Tron” czy „Avengersami” możemy wrócić do naszej szarej rzeczywistości. W sumie nie tak szarej, bo za oknem już wiosna pełną parą, więc czas na dobre imprezy. A wszyscy wiemy, że najlepsze są te spędzane na świeżym powietrzu. Jednak jeśli Was kiedyś coś rozłoży – jakiś katar alergiczny albo ból zęba- to żeby przenieść się na dobrą imprezę wystarczy odpalić jakiś film właśnie o tym. A takowych zawsze powstaje parę do roku. Nie każdy jest sobie równy, bo okazuje się, że motyw „imprezy” to trudno-łatwa komedia. Niby wszystkich śmieszy, ale jak się przekroczy pewną granicę, może zrobić się brzydko. Tym razem przedstawiam te, które zawsze miło mi się ogląda, bo umieram na nich ze śmiechu.

1. Wesele (2004)

Wojciech Smarzowski wielkim reżyserem jest. Wszyscy to wiemy, dzięki właśnie temu filmowi. Jego dramatyczno-komediowa produkcja cieszy się niesamowitą popularnością od prawie 15 lat, bywając zawsze w każdym domu. Niby miała być najpierw ekranizacją „Wesela” Wyspiańskiego, ale wyszło, jak wyszło. Mam też kolegę, który oglądał ten film tyle razy, że pamięta praktycznie cały scenariusz. A ten jest faktycznie najlepszy – bawi, szokuje, doprowadza nas do łez. A fabułę realizuje naprawdę niesamowita grupa aktorów – Arciuch, Topa, Dziędziel, Stuhr, Rogalski czy Sapryk. Jeśli nie widzieliście, to zdecydowanie musicie nadrobić. Film plasuje się w moim rankingu polskich śmiesznych filmów gdzieś po „Killerze”, ale gdy się dobrze przyjrzeć, to nie ma się z czego śmiać. Bo to czysta, polska rzeczywistość.

2. Ostra noc (2017)

Ten film zaczyna się tak samo jak 90% mu podobnych. Jest grupa przyjaciółek, które przyjaźniły się na studiach. Niestety już po ich skończeniu, nie widują się zbyt często. Spotykają się znowu po 10 latach. Jadą więc gdzieś do egzotycznych krajów, wynajmują dom i tam upijają się jak za dawnych czasów. Jednak twórcy “Ostra noc”, stwierdzili, że doprawią nieco fabułę morderstwem. Która z nich zabiła i schowała typa w szafie? Kto musiał sprzątać krew? A mimo tego, dlaczego śmiałam się z tego tak, że się aż popłakałam? Musicie to zobaczyć sami. Tak samo jak komediową wersje Scarlett Johansson.

3. Kac Vegas (2009)

Smarzowski, Smarzowskim, ale jeśli tego nie znacie, to nie wiem gdzie byliście ostatnie 10 lat! Chyba na Marsie! „Kac Vegas” przez wielu został okrzyknięty najlepszym filmem o wieczorze kawalerskim ever. Nie tyle co był o tej imprezie, ale o jej skutkach. Najlepsze jest jednak to, że film trzyma w napięciu! Z chłopakami wyjeżdżamy do Las Vegas, gdzie ma się odbyć kawalerski jednego z nich. Nagle okazuje się, że dosypano im coś do drinków, więc jak im, tak i nam urywa się ten film. Potem muszą rozwikłać co się działo przez ostatnie 12 godzin, jak i znaleźć zaginionego Pana Młodego… Jakby to powiedział klasyk: ale się najebałem! A kreacji Zacha Galifianakisa nie zapomnicie długimi latami. Gość jest w to niesamowity.

4. Warsaw by Night (2014)

Jeden z najbardziej niedocenionych polskich filmów, przynajmniej moim zdaniem. Na początku masz wrażenie, że będzie bardzo podobny do tych wszystkich komedii, które rodzi polskie kino co roku, a tu bang, i nie! Poznajemy historie czterech kobiet, które jadą do tego samego klubu z tym samym taksówkarzem. Niektóre historie są dosyć dramatyczne, nie ma się z czego śmiać. Ale bardzo ładnie twórcy ukazali to, jakie my kobiety posiadamy problemy. Czasami są to problemy pierwszego świata, a czasami nawet same o nich nie wiemy. Bardzo jestem na tak, żeby go obejrzeć i zobaczyć sobie jak Polacy umieją robić filmy o imprezach. Nie musi to być „Kac Wawa”, tylko może to być zgrabnie i z gracją. Jest śmiesznie nawet bez Karolaka, bo z Kuną. Serio.

5. Laski na gigancie (2017)

Klasyczny imprezowy dziewczyński haul. Znające się ze studiów afroamerykanki po wielu latach postanawiają się spotkać. Jedna z nich jest bardzo sławną pisarką i motywatorką, więc swoje kumpelki zaprasza do bardzo ekskluzywnego hotelu. Tam, postanawiają znowu pójść w ostry melanż. Jak za starych czasów. Nie ma w tym filmie nic niesamowitego, jest po prostu bardzo przyjemny w odbiorze. A to się ceni w czasach, gdy jedyny dobry żart, jest żartem o kutasie. Tam można było sobie pożartować znowu ze smakiem o narkotykach, kolorowych perukach czy nawet laskach w za krótkich spódniczkach. Cofnęłam się o jakieś 10 lat, ale była to fajna podróż do przeszłości!

Źródło zdjęć: filmweb.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *