felieton,  film,  serial

Ulubieńcy 2018 roku

Pamiętam jak rok temu przygotowywaliśmy się na podsumowanie 2017. I w mojej pracy, wszyscy mówili, że 2017 to był taki rok influencerów, a w 2018 oni już zniknął. Ja zawsze chciałam zapytać – ale gdzie zniknął? Rozpłynął się? Nie będzie blogów, Instagrama, Youtube oraz mediów? Nastąpi koniec świata? Na szczęście – koniec świata nie nastąpił, a my nie tylko mogliśmy się cieszyć wszędobylstwem influencerów, ale także się nimi stać. Ja się za takiego nie uważam, ale Ci co tu wracają – chyba mają po co to robić. Czego wcale się nie spodziewałam. A ja w końcu poczułam, że godziny spędzone przed komputerem, w kinie i koszt Netflixa mi się zwracają. Przynajmniej mentalnie.

Udało mi się obejrzeć w tym roku 25 seriali oraz 114 filmów, co daje zawrotną ilość godzin spędzonych przed ekranem. Tak, nie mam życia.

Taki był rok dla tego bloga, a dla świata filmu i serialu? Przeglądając swoje oceny na Filmwebie, jestem zaskoczona ile świetnych filmów i seriali w tym roku zobaczyłam. Wręcz, nie byłam w stanie nadążyć za tymi wszystkimi dobrymi produkcjami, i o dziwo, nie obejrzałam ich wszystkich. Powiedziałabym, że ten rok był rokiem Marvela. Studio wypuściło wiele świetnych produkcji, które rozbiły Box Officy na całym świecie, zostawiając konkurencje daleko w tyle. Dodatkowo – to był też rok dominacji Netflixa. Platforma nie tylko na dobre wpisała się w “ulubieńców” w polskich domach, co też udowodniła, że potrafi robić świetne filmy i seriale. Wielu aktorów i aktorek pokazało nam, że potrafi grać (Karolak, np.), a wielu straciło w naszych oczach. Bo we wszechświecie istnieje równowaga (ale nie taka według Thanosa), gdy coś umiera, za chwile coś nowego się rodzi. To był rok takich osób jak :Bradley Cooper, Wojtek Smarzowski, Noah Centineo czy Maciej Musiał. To o nich i ich filmach mówiło się najwięcej i najlepiej. Sprawiło to, że podniesiono jeszcze bardziej poprzeczkę. Widzów przestały cieszyć zrobione na kolanie produkcje, a zaczęliśmy oczekiwać czegoś z puentą, morałem i prawdziwymi emocjami. Filmu czy serialu, który nas czegoś nauczy. Oczekujemy lepszej jakości, w każdym gatunku. I jesteśmy co raz bardziej czujni na drobne błędy. Albo to tylko ja, ale dla Was to dobrze, bo w przyszłym roku będę jak przyczajony tygrys i ukryty smok w wyłapywaniu najmniejszych błędów wszystkich produkcji. Tak, to moje postanowienie!

A ranking zaczynamy od seriali. Mimo tego, że oglądałam wiele serie ze stajni CBS czy innych, to te z Netflixa wygrywały – jakością, obsadą i fabułą. W całym zestawieniu widnieje także super kategoria: serial i film Marvela. Całość odnosi się i tak do jednego: warto było tracić na nie czas i pieniądze w tym roku.

Kategoria serial dramatyczny – Maniac

Bardzo skomplikowana historia w ciągu paru chwil staje się banalnie prosta. I w tym momencie zakochuje się w prostocie i wariactwie serialu “Maniac”. Do tego wszystkiego świetna, pleniąca sobie Emma Stone i wychudły Jonah Hill, którzy mimo wielu różnić – tworzą świetną, elektryzującą parę. I to prawda, co napisałam – że serial jest tak szalony, łamie wszystkie konwencje i schematy, że gdy to wszystko się stanie na ekranie, czujesz niesamowitą ulgę. Zostałaś pozbawiona wszelkich schematów, teraz możesz zrobić wdech i wydech i ze spokojem obejrzeć ten serial, który jest świetny. 

Kategoria serial rozrywkowy – Chilling Adventures of Sabrina

Stary sitcom doczekał się spin-offu z krwi i kości. I to dosłownie. Netflix wziął pod warsztat serial, który wydawać by się mogło, spalił się dawno temu. Jednak dzięki gigantowi, odżył na nowo. Nie zebrał wielu dobrych recenzji. Zarzucano mu promowanie okultyzmu, wykorzystywanie symboli amerykańskich sekt czy niekonsekwencje. Mi się podobał na tyle, że na bok odłożyłam swój zachwyt nad kolejnym sezonem Serii Niefortunnych Zdarzeń i to właśnie nową Sabrinę Spellman wrzucam do swoich ulubieńców roku. U mnie przede wszystkich wygrała kostiumowo i scenograficznie. To mnie totalnie urzekło i dawno nie widziałam czegoś równie dobrego, co SNZ. A to spokojnie może się z nimi mierzyć. Dodatkowo – ugryziono historie w bardzo dobrym miejscu, co przy spin-offach jest bardzo trudne.

Kategoria serial romantyczny – Wanderlust

Wpadłam na niego całkowicie przypadkiem, dokładnie tak jak wpada się na miłość swojego życia. Niby miałaś gdzieś nie iść, a jednak idziesz, więc spotykasz tam jego i puff. Tak też było w przypadku tego serialu. Przy pierwszym włączeniu miałam wrażenie, że będę oglądać przez 10 odcinków terapię małżeńską, a okazało się, że niezbyt. Pięknie pokazano walkę dwóch, zakochanych w sobie, ale ciężko przechodzących rutynę ludzi. Ukazano, zamiast piękny początek, to przebieg “długo i szczęśliwie”, o którym dużo się mówi w ogółach, a tak naprawdę mało się wie. Dla małżeństw: to tylko przykład, nie róbcie tego w domu. Dla singli: tak to będzie naprawdę wyglądało, kiedyś. Teraz się tym nie przejmujcie. Ale serial i tak obejrzyjcie.

Kategoria serial Marvela – Jessica Jones 

Dziwi Was to? Mnie ani trochę. Na “Daredevilu” zasnęłam trzy razy. Bo tyle razy zaczynałam oglądać pierwszy odcinek. Ciemny, ze słabymi zdjęciami i klasyczną fabułą nie uwiódł mnie totalnie. “Luke Cage” to bardzo mroczna historia, dziwne, że tak dobrze wpasował się w pierwszy sezon Jessici Jones. “Ironfist” to nic innego jak bajka dla dzieci. Dużych dzieci. A dalej już nie pamiętam, bo Marvel i Netflix obrodził w temacie seriali tak bardzo w tym roku, że totalnie nie nadążałam. Ale jedna produkcja przykuła moją uwagę – “Jessica Jones”. Pierwsza superbohaterka w stajni Marvela, która dostała własny serial i wyszedł on dobrze. Bo Jessica jest żadną superbohaterką, a przez większość serialu zamiast walczyć z jakąś złą postacią, walczy z samą sobą. Co okazało się odświeżające i dlatego się tutaj znajduje.

Kategoria serial polski – Pod Powierzchnią

Tutaj miałam największy problem. Bo w sumie już w listopadzie, gdy składałam pierwszą część tego rankingu, myślałam, że ze spokojem wrzucę na niego w tej kategorii pierwszy polski serial Netflixa “1983”. A po obejrzeniu go, wiem, że nie zasługuje na to miejsce. Obejrzałam wiele lepszych w tym roku. A wymieniane przez wszystkich w tym miejscu “Ślepnąc od świateł” też nie spełniło moich oczekiwań. Było za ciemne, zbyt mroczne, momentami – bardzo amatorskie. Nie zasługuje na tę salwę pochwał.  Natomiast “Pod Powierzchnią”, ze stajni TVN, okazało się strzałem w dziesiątke. Już w pierwszych chwilach, gdy totalnie nie wiesz o co chodzi, przyciąga. Zresztą, uwielbiam tutaj Boczarską. Mam taką teorię, że od momentu “Sztuki kochania” w końcu zaczęli jej dawać bardziej wymagające role, bo udowodniła, że potrafi się zaangażować. A serial sam w sobie jest wciągający, ma dobrą fabułę, czego najbardziej brakowało jego rywalom w tej kategorii. Zobaczcie koniecznie!

Zestawienie filmowe to zupełne inny orzech do zgryzienia. W tym roku zadebiutowało wiele filmów (dokładnie 60 000), które nie tylko trafiły na listę “będę do nich wracać”, co zmieniły wizerunek wielu gwiazd – np. Lady Gagi. Rozdanie Oskarów w tym roku będzie prawdziwą walką, ale na razie przed Wami moje ulubione, obejrzane w tym roku, tytułu.

Kategoria film dramatyczny – Trzy billboardy za Ebbing, Missouri

Film swoją oficjalna premierę miał w tamtym roku i dlatego też wziął udział w zeszłorocznym pościgu po Oskary, ale niestety, nie udało się. Miałam go przyjemność zobaczyć dopiero na początku 2018 roku, dlatego z dumą umieszczam go na tej liście. Był świetny. Trzymający w napięciu, wzruszający. Opowiadał historię matki, której córka została brutalnie zgwałcona i zabita, a policja nie znalazła sprawcy. Ta, by bardziej zmotywować Panów funkcjonariuszy wykupuje 3 billboardy, na których umieszcza motywujące pytanie. Ale nie takie, jakie zadaje Wam co wieczór Chodakowska. Takie poruszające. I tak jak ono, tak i film poruszył wielu ludzi. Dla mnie dostał tego Oskara, a nawet i dziesięć!

Kategoria film rozrywkowy – Kształt wody

Dla wielu – jest największym zaskoczeniem ostatniego rozdania Oskarów oraz prezentacją, jakby wyglądało kopulowanie z wielką rybą. Dla mnie – bardzo dobrą baśnią. Guillermo del Toro jest świetnym kreatorem bajek dla dorosłych. Tworzy niesamowite obrazy, w których ciężko się do czegokolwiek przyczepić. “Kształt wody” to historia miłosna, ale okraszona niesamowitą scenografią, kostiumami i szczegółami, w których trudno się nie zakochać. Jako baśń totalnie mnie kupiła, dlatego jest dla mnie filmem rozrywkowym, a nie dramatycznym. Oglądanie jej sprawiło mi dużą przyjemność.

Kategoria film romantyczny – Narodziny Gwiazdy

Przez cały seans siedziałam totalnie wbita w fotel. I poszłabym na ten film drugi, trzeci a nawet i dziesiąty raz. To jest właśnie taki film, który ja wrzucam na swoją listę “obejrzeć jeszcze przynajmniej z 300 razy”. Miałam takie ciary na całym ciele dzięki tej cudownej muzyce, realizacji i kreacji aktorskiej, że mało co nie odleciałam do innej czasoprzestrzeni. Jestem totalnie zachwycona tym debiutem reżyserskim Bradleya Coopera. Nie spodziewałam się, że będę aż tak lubić ten film. Bo nie zawsze połączenie muzyki i romansu u mnie wygrywa. A tu – totalnie rozgromiło konkurencje. Jeśli jeszcze nie widzieliście, macie co robić na kacu 1 stycznia.

Wyróżnienie: Do wszystkich chłopców, których kochałam

Wiem, że ta głupia komedia romantyczna dla nastolatków nie jest warta uwagi wielkich krytyków filmowych. Ale mnie za serce chwyciła totalnie! Może dlatego, że kiedyś kupiłam tę książkę w swojej ulubionej księgarni w Warszawie za 5 zł i pochłonęłam w jedną noc. Dlatego ucieszyłam się, gdy ktoś tchnął w nią życie. Wszyscy zakochali się w Noah Centineo (ja też!) i w tej historii. Ten film jest przesłodki i taki ma pozostać. Nie warto go porównywać do jakiś wielkich produkcji, ta jest idealna i dlatego zasłużyła na wyróżnienie w tej kategorii.

Kategoria film Marvela – Avengers: Wojna bez granic

Chyba żaden film Marvela wcześniej nie poruszył tak publiki. Z kina wychodziliśmy płacząc, z trzęsącymi się rękoma oraz milionami pytań. Dodatkowo – film zrealizowano tak, że wciskało w fotel przynajmniej z 50 razy. Wpakowano w niego tyle pieniędzy, że na bank większość nie zobaczymy przez całe swoje życie. Ta inwestycja totalnie się twórcom opłaciła. Film rozbił wszystkie istniejące Box Officy i zaliczył niesamowity sukces. Przy okazji zrobił sobie sam świetny PR i teraz z przerażeniem czekamy na część czwartą “Avengers: Endgame”, totalnie modląc się by wszyscy magicznie zmartwychwstali. Tak, dokładnie tak. A co najlepsze – oglądałam go w te święta drugi raz i miałam takie same, a nawet większe ciary!

Wyróżnienie: Czarna Pantera  

Gdyby nie Avengersi się nie zdarzyli, to “Czarna Pantera” zgarnęłaby nagrodę w tej kategorii. Ale tym razem znajdzie się w wyróżnieniach. Za co? Za muzykę, scenariusz i kostiumy. Uwielbiam to, jak sceny walk są okraszone świetną muzyką. Taką, dzięki której chcesz skakać z nimi. I wtedy nawet przesadzone efekty specjalne czy za duży udział slow motion gdzieś tam znikają. I tutaj w sumie powinien to wyróżnienie zgarnąć Kendrick Lemar, który całą ścieżkę stworzył. Ale scenariusz i kostiumy też były niczego sobie. W końcu stworzony film z Afroamerykanami w bardzo dobry i smaczny sposób. Wcale nie wyszło rasistowsko, mam nadzieję.

Kategoria film polski – Kler

To, że “Zimna wojna” to dobry film, wiedzą wszyscy. Media powiedziały to za nas. Dlatego ja, idąc na seans tego filmu, wiedziałam, że dla mnie tak nie będzie. Nie cierpię przesiąkniętych pretensjonalną sztuką obrazów Pawlikowskiego. Taka była właśnie była “Ida”. A “Zimna wojna” to coś zupełnie innego i nie mam zamiaru odbierać jej praw do zgarnięcia Oskara. Zgarnie go. Natomiast dla mnie Wojtek Smarzowski wygrał ten rok, nie tylko tym, że rozbił bank już w weekend premierowy filmu “Kler”, co skłonił dużą część naszego społeczeństwa do dyskusji. I sama obserwowałam jak moi znajomi bardzo żywo rozmawiali na temat zachowań polskiego duchowieństwa. A film, mimo że pozostawił u mnie jakiś niedosyt, zasłużył na nagrodę, bo był po prostu bardzo dobry.

To jaki będzie 2019 rok? Nie jestem wróżką, więc nie wiem. Jestem natomiast pewna, że przed nami pełne emocji kino akcji – w szczególności to w wydaniu Marvela.

Czeka nas premiera pierwszego pełnometrażowego filmu z główną rolą kobiecą – Kapitan Marvel oraz Avengers: Endgame, na który wszyscy tak czekają. Czy historia się skończy? Na pewno nie, jeszcze Marvel nie pokazał nam wszystkiego. Czekam również na te piękne filmy kostiumowe: Marię, Królową Szkotów czy Faworytę. Jakoś brakowało mi dobrych kostiumowych premier w tym roku.

A przy okazji – dziękuje, że byliście ze mną w 2018! A życzę Wam cudownych filmowych premier, nie trwonienia pieniędzy na te, na które nie warto oraz spełnienia wszystkich marzeń w Nowym Roku!

Do zobaczenia, napisania i przeczytania za rok!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *