• recenzja,  serial

    [EUFORIA] Słodko-gorzki eliksir dorastania

    Temat tak samo poruszający, co już nudny. Nastolatki i ich uzależnienia - do social mediów, narkotyków, alkoholu i seksu. O przekraczaniu własnych granic. O samoakceptacji, o nienawiści, miłości i w końcu, o wszystkich bolączkach dorastania. HBO i twórcy serialu „Euforia” jednak popłynęli, dając nam pełny, a nie tylko zdawkowy obraz w jakim świecie żyje dzisiejsza młodzież, a nawet receptę na to, jak się z tym wszystkim uporać. I wcale nie wyszło nudno.

  • recenzja,  serial

    [STRANGER THINGS 3] Do trzech razy sztuka

    Niespełna trzy lata temu dostaliśmy prawdziwą petardę od Netflixa - serial Stranger Things. Ciekawa historia połączona z niesamowita scenografią, rola granymi przez nieznanych wówczas aktorów oraz miliony wydane na promocje. To musiało stać się hitem! Świat niemalże zachwycił się latami 80 XX w, tak, że powróciły praktycznie w każdym tego słowa znaczeniu. No może nie wróciliśmy do używania diskmanów, krótkofalówek i telefonów na kablu, ale totalnie zachłysnęliśmy się stylem retro. Przy okazji zafascynowała nas przedstawiona historia, wyjątkowa w każdym calu i pięknie prowadzona. I wszystko było fajnie, jest fajnie, ale czy warto było to powtarzać ten trzeci raz?

  • felieton,  serial

    Zbite i wyolbrzymione [CZARNE LUSTRO 5]

    Słyszeliście o tym, że zasoby na świecie zostały policzone i starczy nam ich do 2050 roku? Że nie będziemy w stanie już przetrwać dalszych następstw globalnego ocieplenia i po prostu zamarzniemy? Albo słyszeliście o tym, że roboty przejmą kontrole nad naszymi mózgami i stworzą własną cywilizacje? Tak, teorii spiskowych, wróżb i obliczeń na temat zagłady ludzkości jest wiele. Pamiętam jak ludzie przygotowywali się na koniec świata w 2012 roku. A my przeżyliśmy. Jednak, twórcy „Czarnego lustra” od 5 sezonów zaznaczają problemy społeczeństwa technologicznego w bardzo dobitny sposób. Serial od lat szokuje, wręcz straszy. Mimo, że pierwszy czy drugi sezon był jak horror, to piąty już nie za bardzo kogoś wystraszył.

  • felieton,  serial

    [GRA O TRON] Gdyby zima wcale nie nadeszła

    Budząca bardzo dużo emocji, najbardziej kosztowna i popularna produkcja HBO doczekała się finału. Nasz Internet od ostatnich 8 lat płyną wśród spoilerów czy teorii z „Gry o Tron”. Napisany na podstawie książek „Pieśni Lodu i Ognia” Georga R.R Martina, po 6 sezonach musiał zostać dokończony przez scenarzystów. Ci sami, bez udziału autora wymyślali finał. Wszyscy powinni całość obejrzeć z wielu powodów. A ten kto nie oglądał niech spłonie w smoczym ogniu, bo to serial dekady! Ale tylko do siódmego sezonu, bo ósmy nie jest w ogóle wart niczyjej uwagi.

  • film,  recenzja

    [PODŁY, OKRUTNY, ZŁY] Czy te oczy mogły kłamać?

    Kojarzycie te opowieści w których, oczy są zwierciadłem duszy? W oczach widać wszystko - to czy kochamy, nienawidzimy, jesteśmy smutni, głupi czy kłamiemy. Można nawet powiedzieć, że często to właśnie oczy mówią o człowieku nam to, co powinniśmy wiedzieć. I to pierwsze wrażenie zachowujemy w swojej pamięci na zawsze. Najczęściej jest ono prawidłowe. Dlatego gdy pierwszy raz zobaczyłam Zaca Efrona wcielonego w Ted’a Bundiego w „Podły, okrutny, zły” wiedziałam, że to jego popisowa rola. Bo te kurwiki, szaleństwo miał wypisane małymi literkami w środku przepięknych, brązowych oczu.

  • film,  oldskul

    [OLDSKUL] Przed wschodem i zachodem, a potem przed północą

    Trylogia Linklatera jest wyjątkiem w całej kinematografii. Gdy obejrzałam pierwszą cześć, myślałam, że to by było na tyle. Pięknie wykonany obraz, z cudną historią zostaje zamknięty, a ja mogę sobie dopisać do tego happy end jaki chce. A jednak w 1995 osiągnął taki sukces, że postanowiono 9 lat później nakręcić kontynuacje, i kolejne 9 lat później część trzecią. Pochyliłam się na chwile nad tym wyjątkiem i serwuje Wam dziś recenzję nie jednego, a trzech całkiem dobrych filmów. Dobrych nie w całości, ale osobno.

  • film,  recenzja

    [GDYBY ULICA BEALE UMIAŁA MÓWIĆ] i była krótsza

    Oskary rozdane. Wszyscy spodziewali się wielkiej wygranej Brytyjczyków - Oskara za najlepszy film dla "Faworyty". Film, w którym poprawność polityczna, pochwała dla feminizmu i LGBT aż bije z ekranu. Ja też się tego spodziewałam, więc wielkim zaskoczeniem był dla mnie Oskar dla „Green Book”. Ale nie tylko feminizm i siła kobiet były w tym roku na tapecie - mogliśmy też zauważyć dominację tematu dyskryminacji rasowej w wielu nominowanym (i wygranych) produkcjach.

  • film,  recenzja

    [FAWORYTA] Królowa poprawności politycznej

    Historie Stuartów bardzo przypadły do gustu reżyserom w poprzednim roku. Stały się motywem przewodnim najnowszych filmów kostiumowych. Okazały się gorzkie, smutne, ale i pełne niuansów, które warto było pokazać na dużym ekranie. Greckie bożyszce kinematografii - Yorgos Lanthimos - postanowił nakręcić historię ostatnich lat panowania Anny Stuart i nazwał film "Faworyta". Bardzo dobrze przyjęte dzieło na festiwalu w Wenecji w końcu doczekało się polskiej dystrybucji, a ja nie mogłam sobie poskąpić nie zobaczenia walki Emmy Stone z Rachel Weisz, bo zapowiadała się smakowicie.

  • film,  recenzja

    [MARIA, KRÓLOWA SZKOTÓW] i jak okrutni są mężczyźni

    Bardzo tęskniłam za nowymi filmami kostiumowymi. Brakuje mi czasami takiej magii w naszych czasach, którą posiadały poprzednie stulecia. Innego stylu, innej polemiki. Poprzednim epokom towarzyszyły zupełnie inne dramaty, których my totalnie nie rozumiemy. I może też dlatego zawsze z wielką przyjemnością ogląda mi się nowy twór, który jest dobrze zrobiony.

  • film,  recenzja

    [ONI] Sodoma i Gomora

    Tak na początek roku, przypomnę Wam pewną przypowieść - o Sodomie i Gomorze. Były to dwa sąsiadujące miasta. W każdym z nich odbywały się orgie, suto zakrapiane imprezy, ludzie byli zachłanni, chciwi i gardzili wszelkim prawem. W końcu Bóg się wkurzył, chciał ukrócić im te wszystkie zabawy i zdecydował o zniszczeniu miast. Jednej rodzinie pozwolił uciec, ale nakazał im nie oglądać się za siebie, bo inaczej zamienią się w słup soli. Albo leciało to jakoś podobnie. Oglądając nowy film Paola Sorrentino „Oni”, od razu przypomniała mi się ta historia, bo fabuła taką właśnie Sodomę przypomina.