• film,  recenzja

    [PEWNEGO RAZU…W HOLLYWOOD] i w Uniwersum Tarantino

    Dziewiąty film wybitnego twórcy kina postmodernistycznego Quentina Tarantino pobił wszelkie rekordy popularności, jeszcze przed premierą. Może dlatego, że czekaliśmy na niego tak długo, a może, że zachłysnęliśmy się tym, że zagrał w nim Rafał Zawierucha. „Pewnego razu… w Hollywood” to istny hołd dla wszystkich tych rzeczy, które Quentin kocha najbardziej: neonowe blaski Hollywood, kiczowate westerny, Di Caprio i Pitt oraz pisanie historii od nowa. Po pierwszym zwiastunie byłam pewna, że dam 10/10, a po seansie… wiem tylko po co były te kropki. Napiszę to dla mniej kumatej widowni, która obejrzała może jeden, albo ze dwa filmy Quentina. To bardzo specyficzny reżyser. Przez lata budował swoje „uniwersum”, łącząc filmy w wyrafinowany…

  • film,  recenzja

    [KRÓL LEW] i Hakuna Matata

    Minęło 25 lat od premiery kreskówki „Król Lew”. W ciągu tego czasu bajka stała się symbolem dzieciństwa wszystkich osób urodzonych na początku lat 90 i nie tylko. Ja pamiętam doskonale moment, w którym dostałam pierwszą swoją kasetę z filmem i moment, w którym zepsuła się w magnetowidzie. Oglądałam ją za dużo razy. Większość z nas kocha ją całym sercem, więc kiedy dowiedzieliśmy się, że remake jest w natarciu, nie mogliśmy się doczekać, by go zobaczyć. Ostatecznie jednak, po obejrzeniu, wolę oryginał.

  • film,  recenzja

    [SPIDER-MAN: DALEKO OD DOMU] Pajączek na wywczasie

    Po przepięknym widowisku w postaci „Avengers: Endgame”, które zakończyło nam 4 fazę MCU, czas na coś nowego. Nie wszyscy byli pozytywnie do tej zmiany nastawieni, bo przecież nie będzie w niej naszych ulubionych bohaterów. Iron Man, Kapitan Ameryka czy Natasha znikają z ekranów. Było mi strasznie przykro na to patrzeć, ale wiem, już teraz, że nic straconego. Trzymajmy ich mocno w serduszkach, wspominajmy ciepło, ale skupmy się na dzisiaj. A dzisiaj dostaliśmy piękną kontynuacje opowieści o młodym pajączku, że mimo tego żalu związanego z przemijaniem, robi nam się ciepło.

  • film,  recenzja

    [X-MEN:DARK PHEONIX] spaliła wszystkie mosty

    Wydawać by się mogło, że „X-Meni” to coś, czego nie da się już bardziej zepsuć. Po najnudniejszym filmie „Logan” jestem w stanie przyjąć wszystko, co miałoby jakikolwiek większy sens. Postacie z Uniwersum są kultowe w każdym cały, a ich rozwój mogliśmy obserwować we wszystkich poprzednich filmach. Dlatego gdy ogłoszono, że następną częścią z serii powrotów do przeszłość będzie „Dark Phoenix” o postaci Jean Grey, moje serce podskoczyło. Niestety dokładnie tak jak kolegom po fachu, po seansie odskoczyło szybko na miejsce.

  • film,  recenzja

    [PODŁY, OKRUTNY, ZŁY] Czy te oczy mogły kłamać?

    Kojarzycie te opowieści w których, oczy są zwierciadłem duszy? W oczach widać wszystko - to czy kochamy, nienawidzimy, jesteśmy smutni, głupi czy kłamiemy. Można nawet powiedzieć, że często to właśnie oczy mówią o człowieku nam to, co powinniśmy wiedzieć. I to pierwsze wrażenie zachowujemy w swojej pamięci na zawsze. Najczęściej jest ono prawidłowe. Dlatego gdy pierwszy raz zobaczyłam Zaca Efrona wcielonego w Ted’a Bundiego w „Podły, okrutny, zły” wiedziałam, że to jego popisowa rola. Bo te kurwiki, szaleństwo miał wypisane małymi literkami w środku przepięknych, brązowych oczu.

  • film,  recenzja

    [AVENGERS: ENDGAME] Każdy koniec jest nowym początkiem

    Pewnie pisałam o tym z tysiąc razy w przeciągu ostatniego roku, albo słyszeliście to ode mnie osobiście. Miałam w gardle wielką gulę, gdy wychodziłam z „Avengers: Wojna bez granic”. Miałam wrażenie, że ta gula nigdy nie przemknie przez mój układ pokarmowy, a powodujący ucisk nie minie. Uśmiercanie moich ulubionych bohaterów, którzy stali się elementami jakiegoś kultu, było okrutne. Wszyscy więc zastanawialiśmy się jak twórcy wybrną z tego fabularnego niesnasku. Jedyną opcją było „zmartwychwstanie”, ale musiało mieć ręce i nogi. Fanowskich teorii powstało tyle, że nie szło tego czytać. Oczywiście, nikt nie miał racji. Ja nie miałam racji, jestem okropna w przepowiadaniu przyszłości i czytanie między słowami. Jednak po obejrzeniu „Avengers:…

  • film,  recenzja

    [SHAZAM!] na placu zabaw

    W czasach gdy filmy Marvela biją rekordy popularności, takie postacie z gangu DC stoją sobie w cieniu i czekają na swoją kolej. Konkurencyjne uniwersum zamiast kuć żelazo póki gorące, zastanawia się nad drogą, którą powinno obrać. Na pewno zrobili badania i wyszło im, że lepiej iść w stronę filmów familijnych, niż tych mrocznych. Pewnie właśnie dlatego powstał Shazam!

  • film,  recenzja

    [DUMBO] Słonik na szczęście

    Dawno dawno temu, za górami za lasami był sobie taki Tim Burton który robił filmy i uwielbiał malować w nich świat na różne kolory. Raz były ciemne, raz pstrokate, raz nawet trzymał się trendów i było neonowo, a raz nic do siebie nie pasowało. Każdy z nich był na swój sposób magiczny, nawet jeśli opowiadał totalnie przyziemną historię. Ona wciągała nas tak bardzo, że chcieliśmy więcej i więcej.

  • film,  recenzja

    [GDYBY ULICA BEALE UMIAŁA MÓWIĆ] i była krótsza

    Oskary rozdane. Wszyscy spodziewali się wielkiej wygranej Brytyjczyków - Oskara za najlepszy film dla "Faworyty". Film, w którym poprawność polityczna, pochwała dla feminizmu i LGBT aż bije z ekranu. Ja też się tego spodziewałam, więc wielkim zaskoczeniem był dla mnie Oskar dla „Green Book”. Ale nie tylko feminizm i siła kobiet były w tym roku na tapecie - mogliśmy też zauważyć dominację tematu dyskryminacji rasowej w wielu nominowanym (i wygranych) produkcjach.