• recenzja,  serial

    [GINNY & GEORGIA] Brutalna szczerość

    Na pierwszy rzut oka wydawał mi się raczej niewinny i delikatny. Serial „Ginny i Georgia” zadebiutował na Netflixie zaledwie parę dni temu, a już wszystkie fanki „Kochanych kłopotów” są zachwycone. Ale to nie to samo. To coś więcej, ale i mniej. To zupełnie inny klimat relacji matka-córka i one a otoczenie. Momentami lekka teen drama, a innymi lekki kryminał. Dokładnie też tak samo przyciąga i odpycha od siebie.

  • recenzja,  serial

    [FIREFLY LANE] Przyjaźń aż po grób

    Jest sporo znanych twarzy z komedii romantycznych, ale mówią, że królowa jest tylko jedna. I niektórzy dziwią się, ale Katherine Heigl to niekwestionowana pierwsza dama romcomów. Tak się to zakorzeniło w amerykańskim społeczeństwie, że w wielu standupach oraz komediach robią sobie z tego jaja. Albo już przestali. Tym razem Netflix nakręcił serial „Firefly Lane” z Katherine nie o miłości, ale o przyjaźni.

  • recenzja,  serial

    [PRZEZNACZENIE: SAGA WINX] pozbawiona wyobraźni

    Mając 12 lat byłam totalnie zakochanym dzieckiem w magazynie „The Winx”, a bajkę odpalałam z niemałą ekscytacją. Wiadomo, bardziej kręcili mnie Power Rangers, ale to było jego babskim odpowiednikiem. A moja rodzina nawet nie kryła zażenowania, że czytam gazetę o „jakiś wróżkach”. Gdy jednak skończyłam 16 lat, wróżki odeszły w niepamięć, na których miejscu pojawiła się „Plotkara”. Proste, prawda? Jednak teraz te same wróżki są dorosłe (prawie) i weszły na duży ekran i to nawet w kategorii 16+, jako serial „Przeznaczenie: Saga Winx”.

  • recenzja,  serial

    Spóźniony, ale odrobiony [MANDALORIAN]

    Długo trzeba było mnie namawiać, bo jak dobrze wiecie - za tematem nie przepadem. A przynajmniej nie poświęciłam jakiejś dłuższej chwili by się w niego wgłębić. Uważam, że jest on skomplikowany, co parę miesięcy temu udowodniłam Wam w tekście - Dlaczego nie lubię Gwiezdnych Wojen. Ale „Mandalorian” to coś zupełnie innego. Nie jest prosty, ale jest logiczny. I pewnie czytaliście to już milion razy: dał nam coś, czego najbardziej potrzebowaliśmy.

  • recenzja,  serial

    [OD NOWA] zmąciło wodę w stawie

    Serce zaczyna Ci pulsować trochę szybciej, a żeby być bardziej skupionym, pozycje leżącą zamieniasz na siedzącą i krzyczysz. To adrenalina. HBO przywróciło nam dawny sposób na oglądanie seriali: z tygodnia na tydzień. I chociaż w większości tego procesu nie brałam udziału, bo serial włączyłam po czwartym odcinku to obserwowałam jak emocjonują się tym moi znajomi. I słowa: najlepsza, zaskakująca i fenomenalna to trochę mało by opisać co się stało z Hugh Grantem w serialu „Od nowa”.

  • recenzja,  serial

    [THE CROWN 4] Żyli pięknie i fałszywie

    Mamy to. Czekaliśmy rok, by zobaczyć to wszystko na ekranie i dokładnie tak, jak myślałam - jest to jedno z najlepszych rzeczy, jakie będziecie mogli zobaczyć w 2020 roku. Czwarty sezon „The Crown” to połączenie najbardziej trendy i palących wątków, w historii współczesnej rodziny Windsorów. Już widzę te pozwy na stole Netflixa, już widzę te ogniste sumy na stole Królowej Elżbiety, ale było warto!

  • recenzja,  serial

    [THE BOYS] rozwalają na łopatki

    Brakowało mi w tym roku dobrej dawki superbohaterskich emocji. Przez brak Marvela w kinach, odczuwam niesamowitą pustkę w tej, mojej małej przestrzeni sercowej. Nie ma adrenaliny, scen po napisach, gonienia za najszybszą recenzją, kolejnego świetnego (lub mniej) filmu. Nie ma spierania się na forach z prawdziwymi fanatykami MCU. Aż tu nagle, gdzieś zza pazuchy, pojawiło się „The Boys”. I totalnie wypełniło miejsce, które Marvel pozostawił w totalnej rozsypce.

  • recenzja,  serial

    [EMILY W PARYŻU] obraziła Francuzów

    Nie mam dobrych wieści. W sumie to nawet się zdenerwowałam po finale tego serialu, mimo, że przez jego większą część byłam bardzo zrelaksowana. Te 3 godziny seansu odbiły mi się czkawką dopiero po głębszej analizie przypadku, a ten jest arcy ciekawy. „Emily w Paryżu” to żaden „Seks w wielkim mieści”, ani żadna „Plotkara”. Błagam Was, miejcie litość.

  • recenzja,  serial

    Tylko mi się podobała [ROZŁĄKA]

    Kosmos kojarzy się wszystkim z wielką niewiadomą. Planety, odległe od nas o miliony kilometrów. Pustynne kręgi, na których nie ma (i może nie było) żadnego życia. Fascynuje nas ten temat strasznie, dlatego też powstają o tym różne filmy i seriale. Nie jest to może mój ulubiony motyw przewodni, ale na mnie i na reszcie świata wielkie wrażenie zrobił „Interstellar”. Wbił w fotel, pozbawił na chwilę tchu. W nowym serialu Netflixa „Rozłąka” momentami jest bardzo podobnie, co naprawdę zachwyca. Ale jak się okazało, tylko mnie.

  • recenzja,  serial

    [GOOD GIRLS] Czas na gangsterki

    Gdy oglądałam pierwszy sezon, wmawiałam sobie, że to tylko „kaprys” Netflixa. Robi serial, który jest lekką zapchaj dziurą by sprawić paru osobom zdawkową przyjemność. Ale nie! Ten rozrósł się do aż trzech sezonów, zgarnął sympatie ponad 300 milionowej publiczności platformy na całym świecie. Króluje sobie także w tygodniowych rankingach na samych szczytach. „Good girls” to lek na nudę, ale o średnim działaniu.