film,  recenzja

[MANK] czyli o tym jak tworzona jest magia kina

Alkohol, mniej legalne używki, trochę talentu, bogaci znajomi i pogodzenia z tym, że żyje się w jednej, wielkiej iluzji. Taki tryb życia wiódł i to uważał za klucz do sukcesu najpopularniejszy scenarzysta w międzywojennym Hollywood, Herman J. Mankiewicz. Po strąceniu z piedestału zaczyna pisać scenariusz, w którym śmierć magnata przemysłu gazeciarskiego daje impuls do odkrycia prawdy, kim naprawdę był ten tajemniczy człowiek. Brzmi znajomo? Możliwe, ponieważ jest to scenariusz do „Obywatela Kane’a” – filmu, który od premiery w 1941 roku do dziś niezmiennie wywiera ogromny wpływ na kinematografię. Historię jego powstania możemy zobaczyć w nominowanym do Złotych Globów i Oskarów filmie „Mank”.

Na pewno jest historia ambitna, która swym stylem przypomina produkcje lat 30. i 40 XX w.

Staje się pozycją obowiązkową dla każdego fana złotej ery Hollywood. A w reżyserii Davida Finchera jest kąskiem nie tylko dla miłośników kina, ale także dla tych, którzy tęsknią za filmem z tamtych lat.

mank

Biografia Mankiewicza (Gary Oldman) ukazana jest poprzez zestawienie retrospekcji z jego życia w latach 30 XX w. i scen, gdy przykuty do łóżka i uzależniony od alkoholu pisze scenariusz dla Wallesa. Wtedy talent Manka stał się także jego przekleństwem, gdy zaczął odkrywać skandale i korupcję w najwyższych władzach wytwórni filmowych, a także rozgryzł kontrowersyjny mariaż polityki i filmu. Mank przekonuje się, że nie może pozostać obojętny na szerzącą się obłudę i samowolę. Po wykluczeniu z najwyższych sfer, pozostaje mu napisać swój manifest i obnażyć zepsucie Hollywood. Obraz Fabryki Snów tamtych lat nie jest malowany w stylu, do którego widz został przyzwyczajony. Pod warstwą przepychu kryją się obłudni bogacze, ubezwłasnowolnione przez swych sponsorów aktorki, producenci, którzy wykorzystują swe wpływy, by ingerować w wyniki wyborów… Szczypty dramatu społecznego dodaje powracający wątek Wielkiego Kryzysu. Przewodnikiem przez ten skomplikowany świat staje się Mank. Prowadzi widza cienką linią wiodącą między biedą, a bogactwem, prawdą, a kłamstwem. Na własne oczy przekonujemy się o tym, że główny bohater dawno zatracił się w iluzji kina, a gdy nareszcie odkrywa całe zepsucie, nie może pogodzić się z tym, że jest tylko małym trybikiem w tej gigantycznej machinie.

Wyjątkowość filmu “Mank” polega na tym, że Fincher decyduje się wrócić do kina noir, ale w szerszym tego słowa znaczeniu.

Nie chodzi już tylko o charakterystyczne oświetlenie i czarno-białe zdjęcia. Oldman gra z manierą przypominającą gwiazdy kina tamtych czasów – Gary’ego Coopera czy Humpreya Bugarta, a nie jak współcześni aktorzy, wzorujący się na Marlonie Brando. Wiele scen można by spokojnie wkleić do dramatu nakręconego w tamtych latach z powodu ich przerysowania czy charakterystycznych ujęć. Z niesamowitą dokładnością odtworzono wygląd planu filmowego czy wytwórni filmowej tamtych lat, nie mówiąc już o kostiumach czy dekoracjach. Oczywiście, niektóre sceny, bez specjalnego ukrywania tego faktu, wzorują się na tych z „Obywatela Kane’a”.

mank

Sam scenariusz “Mank” pisany jest z zachowaniem najdrobniejszych szczegółów historii Mankiewicza, a przez to także historii Hollywood z tych przełomowych czasów, gdy skala sukcesu udźwiękowionych filmów przerosła każdego. Autor scenariusza – Jack Fincher – zadbał, by mimo silnej i wyrazistej postaci jaką gra Oldman, miała ona równie ciekawe postaci drugoplanowe, z którymi przy różnych okazjach spotyka się Mank. Można tu wymienić producenta Louisa B. Mayera (Arliss Howard) czy aktorkę Marion Davis (zaskakująca Amanda Sayfriend).

Aspektem historii Manka i Wellesa, na który warto zwrócić uwagę jest także fakt, że choć ich współpraca kończy się sporym konfliktem, Welles za kilka lat znajdzie się w tej samej pozycji, co Mank w roku 1940. Po kolejnych konfliktach ze swoimi przełożonymi z wytwórni, reżyser będzie musiał przenieść produkcję swych filmów do Europy.

mank

Podsumowując, największy zarzut, który można mieć do tego filmu to na pewno ilość dialogu i informacji, które należy przyswoić, by czerpać największą przyjemność z tego filmu. Nie jest to forma rozrywki sprawdzająca się w dzisiejszych czasach, dlatego pozostaje pytanie, czy „Mank” przetrwa próbę czasu czy zostanie filmem dla pasjonatów i studentów Akademii Filmowych?

Ocena: dla ciekawskich

Obejrzycie na Netflixie.

Źródło zdjęć: interia.pl