felieton,  film

[O WSZYSTKO ZADBAM] Pozdro dla kumatych

Czasami oglądając takie filmy, zaczynam myśleć o Stanach Zjednoczonych źle. Bo ile tam jest luk prawnych, które pozwalają się ludziom bogacić! Ale potem patrzę na swoje podwórko i stwierdzam, że każdy kraj i każdy system ma swoje za uszami. Dlaczego ma Polska, nie muszę mówić. Ale na filmie „O wszystko zadbam” bawiłam się świetnie, nie dlatego, że zaskoczyła mnie Rasamunda Pike, ale zatęskniłam za geniuszem Petera Dinklage’a!

W tym sezonie wygrywają nigdy wcześniej nie poruszane problemy społeczne.

W poprzednim poście o „Obiecującej Młodej Kobiecie” mówiono o molestowaniu nieprzytomnie pijanych kobiet, a w „O wszystko zadbam” poruszono temat niedołężnych staruszków i grabienia ich majątków przez tzw „opiekunów prawnych”. A Marla Grayson jest najlepszą z nich – przekochana i przemiła – znajduję najlepsze „wisienki” i pod pretekstem demencji, początków alzheimera składa wnioski do sądu o „ubezwłasnowolnienie”. Przeprowadza ich do ośrodków opieki, sprzedaje ich domy, zagarnia majątki, kradnie brylanty. Aż natrafia na prawdziwą wisienkę na torcie – Jennifer – która żyje ponad stan. Nie ma rodziny, nie ma za wielu przyjaciół, a już czuje się lekko zdezorientowana. Na początku Marli się udaje, ale potem okazuje się, że za Jennifer stoi ktoś więcej niż człowiek.

o wszystko zadbam

A jest to Peter Dinklege aka Roman Lunyov – były gangster i bardzo nieprzyjemny, agresywny człowiek. Uwielbiam tę rolę bardziej od Rosamund Pike! Tęskniłam za Peterem i jego geniuszem z „Gry o Tron”. Nigdy nie zapomnę sceny, w której zabił swojego ekranowego ojca, na kiblu. Będzie mi się śniła po nocach do końca życia. Z „O wszystko zadbam” zapamiętam natomiast tę, w której na twarzy Pike rozrywa torebkę foliową. Bardziej groteskowo już nie można było, nie?

Czuję trochę pod skórą, że twórcy, a przede wszystkim J Blakeson („Piąta fala”) puszczają do nas co jakiś czas oczko.

I ten thriller to jest wpisany w ten film tylko i wyłącznie umownie. Bo fakt, elementy thrillera ten film posiada – zawiłą fabułę, trochę elementów przemocy. Marla musi zmierzyć się z rządnym krwi gangsterem, który po kolei wybija wszystkich odpowiedzialnych za zamknięcie jego matki. Ale do Marli dociera na końcu, sam nie wiedząc, czego może się spodziewać. I to oczko jest zazwyczaj puszczane w momentach, w których właśnie występuje Peter. Jego postać jest ucieleśnieniem wszystkich stereotypów groźnych gangsterów i ich problemów z miłością do matek.

o wszystko zadbam

I może nie śmiejemy się na „O wszystko zadbam” wprost i po prostu, ale widzimy i czujemy groteskę tej sytuacji. Jej iście przerysowany charakter, który wyłania nam się ze szczegółów niektórych scen i charakteru postaci. To jest w tym filmie najlepsze! Nie jest to typowa komedia Netflixa, w której żartujemy o kupie i lesbijkach, tylko raczej jest to inteligentny, ironiczny żart. I tym Netflix mówi – pozdro dla kumatych.

Finał “O wszystko zadbam” jest iście groteskowy!

I wcale nie taki, jakiego się spodziewaliśmy. Nie wygrywa gangster ani Marla. Ale nie zdradzę Wam szczegółów! Na szczęście Blakeson zrobił ten film na bardzo dobrym poziomie, dzięki czemu zarobił na miano „najlepszego, jaki uda Wam się zobaczyć w lutym na Netflixie”. I cóż, przyznaje im wszystkim racje, tak jest! Sama historia nieźle wciąga, pożera widza. A ten z nią zostaje dzięki świetnie zagranym postaciom, dobrze opracowanej fabule na dalszych etapach oraz ogólnemu wrażeniu estetycznemu. Ten film jest po prostu ładny.

o wszystko zadbam

I jak to ładnie nazwał go Tomasz Raczek: hybrydowy thriller gatunkowy, zasługuje na Waszą niepodzielna i drogą uwagę. Dla świetnej Pike. Szczerze? Nie zobaczyliście jej jeszcze w takim wydaniu. Dla przezabawnego Dinklage’a i fenomenalnej historii wprost ze społecznego horroru Stanów Zjednoczonych Ameryki. Wcale też nie będę narzekała na finał, bo był wielką odwagą Blakesona! Wiecie, że lubię miłe zakończenia, ale mamy tutaj do czynienia z niemiłymi ludźmi, więc tym razem im nie odpuszczę.

Ocena: obejrzyjcie!

Źródło zdjęć: miro.medium.com