• film,  recenzja

    [FREE GUY] życzy świetnego dnia (i seansu)!

    Przekonał mnie naiwny zwiastun, który zapowiadał pełną stereotypów o graczach produkcję, na której mogę wyżyć swoje palce. Tak by napisały pełną nienawistną recenzję kolejnego gniota od Disneya, którego twórcy byli przekonani, że kliszami kogoś jeszcze przeciągnął na swoją stronę. A my chcemy już inaczej, nowatorsko, z otwartym umysłem. Jak to klasyczni milenialsi. Zawiodłam się na bazie swojej opinii, tak jak paru innym kolegów po fachu, bo „Free Guy” jest całkiem niezłym filmem nie-science fiction.

  • recenzja,  serial

    [LOKI] Nowy, marvelowy porządek

    Potrzebowałam trochę czasu na napisanie tego tekstu. Nie dlatego, że jest gorąco i wole jeździć na rowerze, ale dlatego że to był trudny tekst! Co ja mogę napisać, czego jeszcze nie napisano? Marvel musiał skakać ponad poprzeczkę którą sobie sam ustawił a i udało mu się doskoczyć! „Loki” wgniótł w fotele, kanapy i stołki wszystkich zainteresowanych i utwierdził nas w przekonaniu, że stary Marvel, stare MCU to już przeszłość. Dosłownie.

  • film,  recenzja

    [CRUELLA] Tylko jej nam tu brakowało

    Moda na wybielanie antagonistów, na brzydotę, na robienie wszystkiego co nienormalne i tworzenie z tego normalności trwa. Nie mówię, że obalanie schematów to coś złego, bo nie, ale uparte nagrywanie wszystkich antybohaterów to trend naszych filmowych czasów. Dzieciaki wtedy wiedzą, że nie warto oceniać książkę po okładce, a Cruellę po samej nienawiści do łaciatych psów. A to właśnie jej filmowa wersja "Cruella" zdominowała ostatnia nasz Internet!

  • recenzja,  serial

    [FALCON AND THE WINTER SOLDIER] Duma wojownika

    Strategia Marvela na 4 fazę MCU sprawdza się. Studio wypuszcza fajne seriale, które potem uzupełni i wyjaśni w filmach. Dzięki czemu bardziej czekamy na filmy, ale też z większa pasją oglądamy te seriale. Bo chcemy wiedzieć co będzie dalej! Po „WandaVision” przyszedł czas na dwóch obiecujących Panów, którzy niosą brzemię Kapitana Ameryki – „Falcon and The Winter Soldier”. Jak im poszło w tym rozdaniu? Zaczęli dobrze. „WandaVision” podniosła poprzeczkę bardzo wysoko. Tak wysoko, że widzę w recenzjach „nie tak dobre jak” i „gorsze od’. Nic dziwnego, po prostu serial o naszej ulubionej parze to było coś nowego. W tym przypadku Malcom Spellman stworzył klasyczne sześć odcinków, wyglądających jak starsze części…

  • felieton,  serial

    [WANDAVISION] Jak Marvel odpiął wrotki

    Na nich czekaliśmy najbardziej. Wszystkie zapowiedzi, pogłoski, zdjęcia z planu zwiastowały jedno: to będzie hit. Ale po dwóch pierwszych odcinkach w dniu premiery nie każdy był tego taki pewny. Czarno-białe, bez kontekstu zlepione dialogi zaprowadziły nas jednak w miejsce, o którym byśmy nie pomyśleli, a „WandaVision” stał się najlepiej rozkiminionym, przekminionym serialem z Marvelowego podwórka. Oh tak!

  • film,  piątka

    5 najlepszych bajek Disneya

    Nie miałam nigdy takiej ochotę na jakąś dobrą bajkę, jak w ostatni weekend! Zmęczona, poturbowana przez alkohol jeszcze płynący w moich żyłach stwierdziłam, ze nie mam ochoty na kolejne „Gwiezdne Wojny” czy „Bonda”. Przypomniało mi się natomiast o „Krainie Lodu”. Wszyscy strasznie to polecali! A ja wieki nie oglądałam żadnej bajki dla dzieci. Więc odpalając historie Elsy i Anny przypomniało mi się wszystko to, co sama oglądałam za dzieciaka. Jak zdzierałam kasety, które trzeba było kupować od nowa. Jak jeździłam do wypożyczalni po nowe bajki, a na wiele okazji dostawałam nowe kasety, z nowymi bajkami. Zapytałam też Was, o Wasze typy. Więc zapraszam na subiektywne zestawienie najlepszych bajek Disneya.

  • recenzja,  serial

    Spóźniony, ale odrobiony [MANDALORIAN]

    Długo trzeba było mnie namawiać, bo jak dobrze wiecie - za tematem nie przepadem. A przynajmniej nie poświęciłam jakiejś dłuższej chwili by się w niego wgłębić. Uważam, że jest on skomplikowany, co parę miesięcy temu udowodniłam Wam w tekście - Dlaczego nie lubię Gwiezdnych Wojen. Ale „Mandalorian” to coś zupełnie innego. Nie jest prosty, ale jest logiczny. I pewnie czytaliście to już milion razy: dał nam coś, czego najbardziej potrzebowaliśmy.

  • film,  recenzja

    Odarta z magii [MULAN]

    Pewnej bardzo feralnej Gwiazdki, znalazłam pod choinką kasetę z bajką „Mulan”. Miałam 6 lat. Marzyłam o lalce Barbie albo o kolejnym samochodzie sterowanym na pilota. Ku mojemu zdziwieniu, wielką kolejkę górską na te Święta dostał mój brat. A ja kasetę „Mulan”. Na szczęście nie pozostał po tej sytuacji niesmak (chociaż mógłby), a już film, tym razem obejrzany na dużym ekranie, zrobił na mnie całkiem dobre wrażenie.