recenzja,  serial

[THE CROWN 3] Korona Królowej

Uwielbiam Brytyjczyków za to, że nie ważne czy bym ich obraziła, czy powiedziała komplement, to oni i tak będą się do mnie uśmiechać. Wiele razy byłam na takich spotkaniach z rodowitymi Anglikami, z dziada pradziada, nawet takimi co płynęła w nich lordowska krew i nigdy, nie powiedzieli ani nie zrobili niczego niewłaściwego. Siedzieli prosto, uśmiechali się, żartowali, popijali koniak. Nigdy nie wiedziałam czy to wszystko prawda i czy ich zachowanie jest szczere. Tego właśnie w Brytyjczykach nie lubię – zachowawczości i braku spontaniczności. To samo mogę powiedzieć o Królowej Elżbiecie, ale nie o twórcach serialu „The Crown” bo zaserwowali nam kolejny mistrzowski, spontaniczny sezon.

Kwintesencją brytyjskości jest postać Królowej Elżbiety II.

Na ekranie i podejrzewam, że poza nim także. Wyniosła, zachowawcza, zawsze siedząca prosto Królowa jest wszystkim tym, czego oczekują mieszkańcy Wielkiej Brytanii od swojej monarchini. W ogóle zastanawialiście się kiedyś jak to się wydarzyło, że u nich to nie padło? Nie znalazło się tam paru oszołomów, którzy stwierdzili, że spalą lub powieszą Królową, ani żadnego typa, który chciałby rodzinę królewską wywieźć na jakieś Seszele i tam utopić? Bardzo szybko Królowie i Królowe dopuściły do siebie zdanie ludu, z którego wybierano ich przedstawili. Już w XIII wieku razem z Królem debatowało zgromadzenie wasali, a później dodawano do niego poszczególnych reprezentantów miast i miasteczek, aż w końcu ktoś użył pierwszy raz słowa „parlament”. Kawałek po kawałeczku zaczęto także odbierać monarchy władzę – możność do ustanawiania podatków, nakładania kar itp. Aż w końcu jego znaczenie stało się wręcz symboliczne, reprezentatywne. Każdy chciałbym poznać Królową, a Netflix wszedł jej praktycznie do Pałaców, do pościeli, z której postanowiono nagrać przepiękny serial.

Historia rodziny Windsorów jest bardzo bogata. Nie będę jej przytaczać – bo potomków wielkiej Królowej Wiktorii jest naprawdę mnóstwo. Rodzina w serialu przechodzi z jednego stanu do drugiego w dość szybkim tempie. Twórcy „The Crown” postanowili opowiedzieć widzom prawie całą historię Królowania najdłużej panującej Królowej Anglii i Państw Anglosaskich. Pierwszy sezon zaczęliśmy od momentu w którym Król Jerzy umiera, a 27 letnia Elżbieta przejmuje po nim władzę. Claire Foy grającą postać bardzo wysoko postawiła poprzeczkę. Aktorka wyrobiła sobie dzięki tej roli wielu fanów oraz światową renomę. Przez dwa sezony szliśmy z nią przez wychowywanie dzieci, różnych premierów, wszelkie rodzinne skandale. Serial jest naprawdę świetnie zrealizowany i trudno się dziwić, ze na 3 sezon czekaliśmy prawie dwa lata! Wszystko było i jest dopracowane do najmniejszego szczegółu. Każdy paproszek, broszka, włos i kołderka musi pochodzić z tamtych lat. Aż miło popatrzeć.

Serial posiada już od pierwszych minut niesamowity klimat i wydziela niesamowitą magię.

Miałam wrażenie, że właśnie wlazłam do Pałacu Buckingham w 1960 roku, jestem na herbatce z Królową i Księciem Filipem, i sobie plotkujemy. Takie to wszystko jest tam realne. W trzecim sezonie twórcy wymienili większość aktorów. Królową gra Oskarowa aktorka Olivia Colman – wyglądająca jak 50-latka, a Elżbieta w 1965 roku np ma dopiero 39 lat! Powiedziałabym, że jest w niezłym kwiecie wieku. Tutaj Claire mogłaby być zostawiona do pewnego czasu, bo faktycznie sama jest teraz przed 40. W starszego Księcia Filipa wcielił się Tobias Menzies – co wyszło mu jeszcze lepiej niż poprzednikowi. Małżonek jest jeszcze bardziej zrzędliwy, przemądrzały niż wcześniej, co bardzo tutaj pięknie pasuje. Zaskoczeniem (i w sumie nie) jest dla mnie postać Małgorzaty. Na wszystkich starych zdjęciach księżniczka wydaje się być naprawdę ciepłą, cichą i normalną osobą, a przedstawiona postać przez Helenę Bohnam Carter wydaje się być naprawdę.. zagubiona i nieszczęśliwa. Znając twórczość Heleny wiedziałam, że wyjdzie super. Aktorka ma swój charakter, który pozwala jej na odgrywanie jedynie parę typów postaci – więc może dlatego widzimy ją tak rzadko na jakimkolwiek ekranie – i tutaj dopasowały się z księżniczką najwyraźniej charakterami. Bo to właśnie kontrowersyjna Małgorzata to najsłodszy cukierek tego sezonu.

Najlepsze jednak czyha przy końcu sezonu, gdy docieramy do odcinków o Karolu. Ja przyznaje z ręką na sercu, że skradł moje serce już w poprzednich. Jego historia totalnie mnie poruszyła. Dziecko, któremu nie dano być dzieckiem, nie dano prawdziwej matczynej miłości, tylko pełen zakazów i nakazów regulamin bycia dzieckiem Jej Królewskiej Mości, następcą tronu. Nigdy nie zapomnę odcinka z jego szkoły z Internatem, w której nie był zbyt lubiany, a ojciec nie chciał go z niej zabrać. Tak samo tutaj – spotykamy Karola w wieku akademickim. Szczęśliwie studiuje sobie na Cambrige, nawet fascynuje się teatrem i gra w paru sztukach, a nagle jest zmuszony do uczenia się walijskiego i przeniesienia na tamtejszy Uniwersytet. Potem poznajemy historię jego pierwszej miłości, gdzie czeka na nas najlepsza niespodzianka. Ja tego nie wiedziałam, a Wy?

Poruszono w nim oczywiście o wiele więcej wątków: było o starości, o frywolności, o przemijającym czasie.

Było o zasadach, o małżeństwach z miłości i nie z miłości. Było o pasji i o walce. Było o penetrującej człowieka samotności i pustce zawodu „monarchy”. Ciekawym zabiegiem jest to, że serial sprawia wrażenie naprawdę dokładnego – i jak patrzę na niektóre zdjęcia z tamtych lat – jest przerażająco dokładny. Wszystko dzięki jednemu z największych budżetów w historii. To na pewno pomaga dowieźć scenę dokładnie taką, jak wyglądała kiedyś.

Nie będę oczywiście przesadzała ani prawiła za dużo komplementów. To takie miłe obejrzeć serial, który ma ręce i nogi od początku, i nie zmienia się jakość jego wykonania z sezonu na sezon. W każdym odcinku nacisk na prawdę i wiarygodne oddanie historii jest najsilniejszy i jestem pewna, że świetnie pójdzie twórcom w następnym sezonie przy odcinkach z Dianą. Tego najbardziej nie mogę się doczekać. Ten serial to prawdziwa iskierka w wielkiej, ciemnej otchłani Netfliksowej. Warto na nią czekać, nawet jeżeli będziemy czekać bardzo długo. Prace podobno już trwają.

Ocena: obejrzyjcie koniecznie!

Źródło zdjęć: thesun.uk.com

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *