piątka,  serial

5 bardzo męskich seriali

Ostatnio, zaciekawiona mocniejszym kinem akcji, stwierdziłam, że istnieje podtyp seriali, o którym się nie mówi. „Dla Panów” i „Dla Pań” – to są prawie te same kategorie, jak rodzaje perfum. I chociaż w prostszy sposób można zrobić zapach unisexowy, to serialu już ciężko. Mimo, że walczymy by wszystko było gender (czyli dla wszystkich) i bardziej ogólne, to z niektórymi pomysłami ciężko. Na dole typowo po męsku zrobione seriale.

Breaking Bad (2008-13)

Nauczyciel chemii z pobliskiego liceum dowiaduje się nagle, że umiera. Prowadzi bardzo proste – i niczego nie wymagające – życie. Przepuścił parę dobrych okazji, by wyszlifować swój fach, nie zarobił wystarczająco pieniędzy by móc sobie pozwolić na wszystko. Ale gdy dowiaduje się, ze ma nieuleczalnego raka płuc – a nigdy nawet nie palił – coś się w jego głowie otwiera. I ktoś by powiedział, że to jakieś hormony wydzielają się wtedy w człowieka mózgu, które dodają mu odwagi, zarozumiałości i chęci do podejmowania ryzyka. A ktoś inny, że to tylko głupota. Więc Walter stwierdza, że chce zapewnić po swojej śmierci rodzinie wszystko, więc łączy siły z lokalnym diler narkotyków i razem zaczynają produkować metamfetaminę. Nie taką, o. Niezwykłą! Ich produkt zaczyna być popularny, więc napotykają na swojej drodze wiele komplikacji. White i Pinkman muszą stać się gangsterami z prawdziwego zdarzenia. „Breaking Bad” to serial dekady, dlatego, że mimo dosyć wolnego przebiegu wydarzeń, to daje nieźle w kość. Zachwyca rozwój postaci, ich przemiana w ciągu wielu odcinków. A najważniejsze są punkty zwrotne, kiedy wszystko niby idzie dobrze, ale w jedną sekundę obraca się w proch. Drastycznie. Nagle widzimy odciętą głowę jadącą na żółwiu. To jest właśnie taki serial.

Obejrzycie na Netflixie.

Peaky Blinders (2013)

Gangsterskie seriale to normalka dla każdego faceta z krwi i kości. To właśnie tam rozgrywają się najbardziej interesujące męskie dramaty – połączenie pieniędzy, adrenaliny, broni, alkoholu i pięknych kobiet. Thomas Shelby jest tego ucieleśnieniem. Pali z 10 paczek papierosów dziennie, nosi przy sobie ze dwie strzelby i rzuca kobietami po ścianach, niczym urodzony Casanova. To on jest głową rodziny i szefem „Peaky Blinders”. Wszystko dzieje się w latach 20 XX wieku. Chłopaki zarabiają na zakładach bukmacherskich, przemycie broni, haraczu i handlu na czarnym rynku. Spierają się z innymi gangsterskimi rodzinami, zakochują, odkochują, piorą pieniądze, piją whisky i palą fajki. Aż do porzygu. Ale serial nie nudzi! Ba! Gdzieś koło drugiego sezonu znacznie zwalnia, dając nam chwilę wytchnienia, byśmy poznali bohaterów i ich osobiste historie. Niestety Ci, topnieją z odcinka na odcinek i już gdzieś koło czwartego sezonu zaczyna się robić dziwnie, telenowelowo. Twórcy nie mają litości dla Tommiego i jego braci, jak i dla widzów. Piękne widowisko kostiumowe, dopracowane w każdym calu. Ogląda się świetnie i mimo trudnego języka i tematu, nie męczy. Przez większość czasu byłam zauroczona, ale pod koniec wiedziałam, że ta miłość już ma status skomplikowany.

Obejrzycie na Netflixie.

Narcos (2018-19)

Historia Pablo Escobara to jazda, bez totalnej trzymanki. Definiuje ją jeden z moich ulubionych scen w serialu, gdy załamany i zziębnięty Pablo rozpala ogień w kominku, dzięki swoim studolarówkom. W jakiejś książce o jego życiu przeczytałam, że ta scena miała miejsce naprawdę i Pablo często rozpalał grilla swoimi pieniędzmi! Obłęd! Dokładnie taki jest ten serial. Świat gangsterskich i narkotykowych potyczek z Kolumbii budzi najwięcej emocji, a ta historia jest nimi usiana. „Narcos” to też serial o tym, jak FBI próbowało Pabla przez te wszystkie lata złapać, i im się to nie udawało. To też serial o trudnych relacjach między kartelami, między rodzinami narkotykowych bosów i ich wszystkimi pragnieniami. Zrealizowany w iście mistrzowski sposób obraz, na pewno spodobał by się prawdziwemu Escobarowi. Nie został on nawet ukazany jako beznamiętny i bezuczuciowy drań, a jedynie zagubiony w swoich ideach człowiek. W końcu, na samym początku swojego imperium pomógł wielu ludziom w Kolumbii, fundował szkoły, budował osiedla, dawał dom. A tym mało który boss narkotykowy może się pochwalić. Zrealizowana produkcja z gigantycznym rozmachem, warta jest tych wielu godzin przed telewizorem. To po prostu wsysa i nie puszcza!

Obejrzycie na Netflixie.

The Boys (2019)

Pisałam o tym serialu w swojej poprzedniej recenzji. W zestawieniu dla chłopaków nie może zabraknąć, czegoś z superbohaterskiej półki. A ten serial jest na niej najlepszy. To nie żaden „Arrow” ani „The Flash”, gdzie kino klasy B przecina się z klasą C, i idziesz rzygać po jakimś drugim sezonie. To serial, który zaczynasz oglądać i nie możesz przestać. A gdy się jest przy końcu, to jesteś bliski płaczu. Przysięgam, że nie tylko kobiety tak mają. „The Boys” to bardzo mocny serial, pełny jest scen, których nie pokazuje się nikomu poniżej 18 roku życiu. Ale ogląda się go gładko i cudownie. Człowiek się wciąga, może nie od pierwszych chwil, ale wciąga na dobre. Opowiada historie alternatywnego świata, w którym superbohaterzy ratują ludzi, ale są także celebrytami. Pracują komercyjnie – mają swoje chipsy, jogurty, batony, energetyki. I są totalnie skorumpowani. A paru kolesi, którzy wiedzą o ich niecnych uczynkach, próbuje ich zdemaskować. Po czym okazuje się, że to trudniejsze niż mogłoby się wydawać… Amazon świetnie poradził sobie z tematem i dał nam cudowny, pełen arogancji serial roku. A to chłopaki lubią najbardziej.

Obejrzycie na Amazon Prime.

Prison Break (2005-09)

Oglądałam go 10 lat temu, ściągając każdy odcinek przez torrenty! Podejrzewam, że większość z Was nawet nie pamięta, że tak się robiło. Ale trzeba było też mieć specjalny program do napisów, a jak nie było, to z trudem oglądało się bez.. Tak, to była właśnie ta magia! „Prison Break” to jeden z pierwszy seriali, z fabułą, która wbijała w fotel. Micheal Scofield trafia do więzienia, by pomóc w ucieczce swojem skazanemu na śmierć bratu. Micheal jest bardzo zdolnym inżynierem, więc opracowuje bardzo dokładny plan ucieczki. Projektował on więzienie do którego się udaje – Fox River – a za pomocą nic nie znaczącej grafiki wytatuowanej na swoim ciele przemyca plan budynku. Bracia zaczynają wcielać w życie idealny plan ucieczki, a każdy odcinek to koktajl pełen adrenaliny i ekscytacji! Napięcie rośnie, rośnie i pryska w finale. Muszę przyznać, że obejrzałam tylko dwa sezony serialu i byłam zachwycona mistrzowskim jego wykonaniem. Najbardziej mi się podobała główna rola – Micheala – błyskotliwego architekta i mistrza ucieczek. Wentworth Miller stał się twarzą tego wszystkiego, co nazywają niemożliwym. Serial zdecydowanie przeszedł do „klasyków” gatunku i warto go powtórzyć.

Obejrzycie na Netflixie.