film,  piątka

5 dobrych filmów o zombie

Nie jestem super fanką zombie. Ba! Można by powiedzieć, ze jestem rasową antyfanką i oddałam swoje serce wampirom. Dlatego filmów o zombie na tym blogu nie ma wcale, a wszyscy fani teorii zagłady z żywymi trupami w roli głównej muszą być niepocieszeni. (Napiszcie komentarz, zobaczymy ile Was tutaj jest!) Chcąc ich zadowolić i nawiązać do ostatniej premiery z Netflixa, prezentuje zestawienie petardę: najlepszych filmów o zombie. Et voila!

Świt żywych trupów (2004)

zombie

Klasyka gatunku. Jest to remake „Nocy żywych trupów” Georga Romeo z 1968 roku, który jako pierwszy podjął temat zombie i postanowił ukazać je, jak to na tamte czasy przystało, dosyć analogowo. Początkowo film nie zebrał świetnych recenzji, ale został doceniony później. „Świt” kręcony przez Zacka Snydera (bohatera tego wpisu) naszpikowany został klasyczną (później tak stwierdzono) jadką, krwią, odrąbanymi głowami i czarnym humorem. Bo oczywiście, tam gdzie zombie, tam wszyscy śmiejemy się z urwanego ucha, wyrwanych jelit i wystającej, krzywej nogi. W końcu zombie to najbrzydsze stworzenie paranormalne (albo supernaturalne – jak wolicie), jest się z czego pośmiać.

Obejrzycie na Apple TV.

World War Z (2013)

zombie

Brad Pitt jest tutaj wysłannikiem ONZ, który ma za zadanie odnaleźć lekarstwo na pandemie zombie. Ów bohater przemierza cały świat, dzięki czemu film jest kręcony w paru egzotycznych lokalizacjach (brawo Wy) i jest co oglądać. Zrobiono go z wielkim rozmachem, dużo jest akcji i plot twistów, które faktycznie mogą wkręcić oglądającego. Jednak widowisko o zombie z kategorią wiekową 13+ nie jest takich filmem, jakie lubią ich fani (czyli krwawym). Raczej brakuje mu wiele do ideału, ale fabularnie jest bogatszy – czego o wielu filmach z zombie nie można powiedzieć.

Obejrzycie na Netflixie i na Amazonie.

Martwica mózgu (1992)

zombie

Fabularnie biedny, ale obleśnie bogaty. Dokładnie o tym filmie chciałam tu napisać. Na skali bycia obleśnym, kładę go obok takich filmów jak „Ludzka stonoga”. Nigdy nie zapomnę, jak oglądałam go na totalnym kacu, a scena, w której nos wpada jakiejś Pani do zupy trafił akurat na moment, gdy przełykałam swój pierwszy tego dnia posiłek. Oczywiście, nie zwróciłam tego kęsa, a na filmie w końcu zasnęłam. Jednak twórca – sławny już Peter Jackson – zanim zrobił kupę pieniędzy na „Władcy Pierścieni” nakręcił (chyba dla beki) „Martwicę mózgu” i dał fanom zombie, to co lubią najbardziej – niezliczoną ilość wypadających, gnijących kończyn, najbardziej obleśne sceny, jakie kino widziało i bezsensowną fabułę. Brzmi jak film o zombie idealny.

Obejrzycie na CDA.

Resident Evil: Zagłada (2007)

zombie

W serii jest bardzo dużo wątków, jednym z nich też był wątek wampirów, co oglądałam jak głupia i uwielbiałam! Jednak później, „Resident Evil” poszedł w stronę, w którą nie chciałabym by poszedł i zaczął robić tez inne wątki, m.in o zombie. Część „Zagłada” jest o tym, jak wirus T opanował cały świat, a Alice musi wydostać się z oblężonej pustyni. Mogłabym powiedzieć, że praktycznie powtórzono bardzo dużo „Mad Maxowych” scen bez żadnego sensu, tylko po to by się naparzać z zombie. Reszta jest w tym filmie na bardzo dużym drugim, a nawet trzecim planie. Ostatecznie przecież nikt nie miał wyjść z tej pustyni żywy, prawda?

Obejrzycie na Apple TV.

Armia umarłych (2021)

zombie

Wcześniej wspomniany Zack Snyder uwielbia motyw zombie, ale chyba bardziej sceny walk i mordowanie. Serio. Reżyser „300” dał się poznać ze strony mistrza scen wielkich, gigantycznych bitew, które (jeśli weźmiemy pod młotek wspomnianych wcześniej Spartan) wychodzą mu całkiem nieźle. Dlatego w najnowszych filmie, który zrobił dla Netflixa „Armia umarłych” bierze na stół motyw, w którym Las Vegas zostało zarażone wirusem zombie, a USA decydują się zamknąć miasto kordonem. Jednak jeden z Las Vegańskich gangsterów chce dostać swoje pozostawione w jednym z hoteli pieniądze, wiec wysyła tam tych, którym udało się zbiec z zarażonego miasta. Nie wszystko idzie dobrze, więc powstaje z tego całkiem zacny slasher z elementami czarnej komedii. W sumie to Snyder w tym filmie lekko kpi z motywu zombie i jednego nawet zapładnia (sic!). Nie bawiłam się natomiast na nim źle, nawet całkiem nieźle. Dlatego mogę z czystym serce polecić Wam ten film, na jakiś nudny, deszczowy wieczór.

Obejrzycie na Netflixie.