film,  piątka

5 najlepszych dramatów lat 90′

Mam nadzieję, że większość moich czytelników leży sobie teraz nad jakimś morzem, jeziorem czy pośród lasu ciesząc się świeżym powietrzem (i popijając zimnego, soczystego drinka). W tym roku nic więcej do szczęścia nam nie potrzeba. Jak już tam jesteśmy i nie mamy za oknem najlepszej pogody, warto zajrzeć do najlepszych dramatów lat 90. To kwintesencja najlepszego kina, które powstało na przestrzeni 30 lub nawet 40 lat. Nie było i chyba nadal nie ma filmów tak dobrych i poruszających jak te. Mnie zawsze brały za chabety i wysyłały do następnej galaktyki, pokazując jak się robi dobre (i wzruszająca) filmy.

Wywiad z wampirem (1994)

Mniej więcej dwieście lat temu Louis de Pointe du Luc (Brad Pitt) był zwykłym człowiekiem, miał kochającą żonę, dom i przed sobą świetlaną, normalną przyszłość. Niestety, jego żona umiera przy porodzie. Pogrążony w rozpaczy Louis nie wie jak może ulżyć swojemu cierpieniu, bez miłości jest niczym. Odwiedza go wampir Lestat, który tłumaczy mu, jak poradzić sobie z rozpaczą i przemienia go w wampira, obdarowując tym samym nieśmiertelnością. Louisowi się nie podoba zabijanie w wampirzym stylu, nie potrafi patrzeć na przelew krwi który miał niby sprawić mu ulgę, co gwarantował Lestat w swoich obietnicach. Po tych dwustu latach, wstrząśnięty wszystkim tym co zobaczył, postanowił udzielić wywiadu dziennikarzowi z San Franscisco opowiadając o swoim wampirzym życiu. Adaptacja książki Anne Rice o tym samym tytule od lat cieszy się niesamowitą sympatią, znajduję się zawsze w zestawieniach najlepszych dramatów.

Królujący wtedy na dużych ekranach Brad Pitt (zauważcie, że pojawił się w każdym zestawieniu) poradził sobie z rolą tajemniczego, małomównego i zrozpaczonego ludzkiego wampira świetnie. Jak to zauważył jeden z recenzujących na Filmwebie Panów – wielokrotnie postacie wampirów przedstawiane są jednowymiarowo i płytko. Chodzi im tylko o zabijanie i poszerzanie swojego gatunku. W tym przypadku wampirowi nadano twarz, duszę i podarowano uczucia. Co bardzo się ceni, film ma niepowtarzalny klimat. Ciągle czuć napięcie, niepewność, która towarzyszy podczas wywiadu. Czuć niebezpieczeństwo i narastającą historię płynącą w słowach. To pewnie jedna z najlepszych ekranizacji filmów grozy (dramatycznych) bez autentycznej i fizycznej grozy.

Obejrzycie na CDA.

Skazani na Shawshank (1994)

Ekranizacja opowiadania Stephena Kinga o tym samym tytule trafiła praktyczne od razu na szczyt „topów światowych filmów” i zostaje ogłoszona „najlepszym powstałym filmem”. Tak, proszę Państwa. Obejrzałam go wiele lat temu, zachwycona ideą, że właśnie za chwilę obejrzę coś co jest bezsprzecznie „najlepsze”. I faktycznie, historia jest wciągająca, zaskakująca i bardzo, bardzo dobrze nakręcona. Andy Dufrence (Tim Robbins) – bankier zostaje oskarżony o podwójne morderstwo – swojej żony i kochanki. Przez cały proces twierdzi, że jest niewinny, ale dowody są jednogłośne. Trafia on na podwójne dożywocie do więzienia Shawshank. Mówią, że to najgorsze pod względem rygoru i chorych sytuacji więzienie, z którego wychodzi się tylko martwym. Rządzi nim dziwny naczelnik Norton (Bob Gunton) oraz trupa sadystycznych strażników. Andy już po kilku dniach zostaje dokładnie przetrzepany i przetelepany przez współwięźniów i strażników, ale dzięki nowemu przyjacielowi Elissowi „Redowi” Reddingowi (Morgan Freeman) udaje mu się wymyślić skuteczną zemstę.

Całość nazywana niejednokrotnie „arcydziełem” współczesnego kina zawiera w sobie wszystko to, co powinien zawierać idealny film. Roznosi się o ducha powieści Kinga i tego, jak dobrze w ogóle złapać ten temat, by móc sprostać wyobraźni autora. Może niektórym się to udawało, „Lśnienie” było świetne, ale nie będzie zestawienia z horrorami. Tutaj mamy do czynienia z historią taką jak my sami, utkaną z naszych wszystkich obaw, ale i bitew, które musimy toczyć na co dzień – o sprawiedliwość, wiarę, prawdę. Ani jednej zbędnej sceny, ani jednego okropnego, sztywnego dialogu, zero fałszywej nutki i drewnianych min. Nic. Ideał, w pełnej krasie.

Obejrzycie na Netflixie.

Przerwana lekcja muzyki (1999)

Susanna (Winona Ryder) zostaje wysłana przez swoich rodziców do zakładu psychiatrycznego. Zostaje zdiagnozowana jako „graniczne zaburzenia osobowości” i dlatego zostaje tam na dłużej. Jej wybryki na żadnych innych rodzicach nie zrobiłyby żadnego wrażenia, ot co, normalna buntująca się nastolatka. W murach szpitala poznaje Lisę (Angelina Jolie), która na pierwszy rzut oka wydaje się Susannie totalną wariatką. Myśli o niej jako o faktycznie chorej psychicznie osobie. Dziewczyny jednak łączy więcej niż myślą! Obie pomagają sobie znaleźć własną tożsamość pośród murów mrocznego szpitala, uczą się jak to jest gdy znajdujesz się nie tam gdzie trzeba i jak mocno czasami trzeba walczyć.

Nagrodzona rola Oscarem Angeliny Jolie zrobiła na mnie największe wrażenie. Lisa zmienia twarze kiedy tylko zechce. W jednej minucie jest krzyczącą socjopatką, a w drugiej normalną dziewczyną. Przeraża Susannę i wszystkich swoich kolegów. Ta opowieść o walce o przetrwanie, ale też poszukiwaniu własnego ja, co dotyczy nas wszystkich. To my tak błądzimy niekiedy tymi pustymi korytarzami (naszego mózgu) i szukamy odpowiedzi na pytanie: kim my w ogóle jesteśmy i gdzie mamy zamiar pójść. Wzruszający i przekonujący, totalnie wart zobaczenia!

Obejrzycie na CDA.

Titanic (1997)

Nigdy nie byłam fanką tego filmu. Jakoś historia rozwalonego statku, wielkiego statku nie przekonywała mnie by oglądać to niewiadomo ile razy. Ze względu na fantastyczne role Di Caprio i Winslet, obejrzałam film ze dwa razy, ale tyle. Jest, no i był przełomowy. W 1997 roku wszyscy chcieli najbardziej zobaczyć jak to wygląda na hollywoodzkim ekranie największa katastrofa statku na świecie. W 1912 roku z brytyjskiego wybrzeża wyrusza statek „Titanic” w podróż do Stanów Zjednoczonych. Na jego pokładzie znajduje się bogata rodzina wraz ze swoją 17-letnią córką Rose (Kate Winslet). A w barze obok Jack Dawson (Leonardo Di Caprio) wygrywa w pokera bilet na III klasę na podróż tę samą podróż. Tak się zaczyna najbardziej przejmująca Amerykanów (i świat) historia miłosna, której zdjęcia i sceny uwielbiają publikować wszędzie wszyscy.

Każdy z Was płakał na scenie ich pożegnania i każdy chciałby by ktoś potrzymał go na dziobie statku w taki sam sposób, jak Jack trzymał Rose. Prawda? Mimo mojego niezadowolenia, film jest klasykiem gatunku. Jest wzruszający, dobrze zagrany (ale infantylny) i dobrze nakręcony. Wart zobaczenia, nawet jeśli Leo nie dostał za niego Oscara.

Obejrzycie na CDA.

Co gryzie Gilbert’a Grape’a (1993)

Film z iście gwiazdorską obsadą, wydaje się być najnudniejszym na świecie. Gilbert Grape (Johnny Depp) – dorosły mężczyzna – mieszka z matką, dwoma siostrami i upośledzonym bratem Arnim (Leonardo Di Caprio) gdzieś pośrodku stanu Iowa. Matka po samobójstwie męża załamała się, zaczęła tyć i przestała wychodzić z domu. Gilbert w takim razie musiał zająć się swoim rodzeństwem, ale także utrzymaniem rodziny. Pracuje w sklepie, w którym prawie nikt niczego nie kupuje odkąd otworzono centrum handlowe. Wiedzie on bardzo nudne i smutne życie. Pewnego dnia poznaje Becky (Juliette Lewis), która podróżuje po USA ze swoją babcią samochodem. Ów wóz się dziewczynom zepsuł, więc muszą na dłużej zatrzymać się w miasteczku. Becky pozwala Gilbertowi oderwać się od codziennych trosk i zająć się trochę… sobą. Nie oceniłam tego filmu najlepiej 10 lat temu.

Dałam ciekawe 5, jak wszyscy dają 7-8. Dokładnie potraktowałam go w ten sam sposób jak „Życiowe rozterki” z Jennifer Aniston i Jakiem Gylenhaalem. Podczas pięknego dramatu obyczajowego o zamkniętych w klatce ludziach, z założenia nic się nie dzieje. Jesteśmy w klatce, nie możemy się z niej wydostać. Możemy jedynie sprawić, że będzie nam w niej wygodniej i trochę bardziej znośnie. Gilbert właśnie w takim miejscu się znajduje i pozwala sobie na chwileczkę zapomnienia, gdy poznaje Becky. Widzi, że życie może być jeszcze piękne. Przede wszystkim – fajnie zobaczyć młodą grę Johnnego Deppa, który kipi aż od młodzieńczego testosteronu. Takiego go pewnie nie widzieliście!

Obejrzycie na CDA.

Źródło zdjęć: filmweb.pl