• recenzja,  serial

    [SEXIFY] Sztuka polskiej, dobrej zmiany

    Podeszłam do tego z dużą dozą realizmu - przecież to nie może być dobre! Gdy więc, klikałam „odtwórz” domyślałam się, że mogę obejrzeć ten serial jedynie do przysłowiowego „kotleta” i potem napisać w recenzji jak bardzo mi się nudziło. Ale tak nie było. Każdy odcinek wciągałam dosłownie nosem i nie miałam dość. Może „Sexify” to nie jest polskie „Sex Education” ale zbliżyło się do nich na tyle, że dla mnie jest oznaką dobrej zmiany dla polskich twórców na Netflixie.

  • recenzja,  serial

    [FALCON AND THE WINTER SOLDIER] Duma wojownika

    Strategia Marvela na 4 fazę MCU sprawdza się. Studio wypuszcza fajne seriale, które potem uzupełni i wyjaśni w filmach. Dzięki czemu bardziej czekamy na filmy, ale też z większa pasją oglądamy te seriale. Bo chcemy wiedzieć co będzie dalej! Po „WandaVision” przyszedł czas na dwóch obiecujących Panów, którzy niosą brzemię Kapitana Ameryki – „Falcon and The Winter Soldier”. Jak im poszło w tym rozdaniu? Zaczęli dobrze. „WandaVision” podniosła poprzeczkę bardzo wysoko. Tak wysoko, że widzę w recenzjach „nie tak dobre jak” i „gorsze od’. Nic dziwnego, po prostu serial o naszej ulubionej parze to było coś nowego. W tym przypadku Malcom Spellman stworzył klasyczne sześć odcinków, wyglądających jak starsze części…

  • recenzja,  serial

    [KTO ZABIŁ SARĘ?] Telenowela kryminalna

    Meksykańskie telenowele miały to do siebie, że trwały bez końca, a plot twistów było tyle, że człowiek gubił się w drugim odcinku. A potem potrafił odnaleźć w pięćsetnym. Moda na nie, wydawać by się mogło, przeminęła dawno temu. A teraz jest coś nowego! Meksyk się wyspecjalizował w robieniu krótkich telenoweli kryminalnych, gdzie dużo ludzi się zabija, jest dużo seksu, wszyscy są rodziną, wrogami, a się i tak kochają. Poznajcie nowy hit Netflica „Kto zabił Sarę?”.

  • recenzja,  serial

    [GINNY & GEORGIA] Brutalna szczerość

    Na pierwszy rzut oka wydawał mi się raczej niewinny i delikatny. Serial „Ginny i Georgia” zadebiutował na Netflixie zaledwie parę dni temu, a już wszystkie fanki „Kochanych kłopotów” są zachwycone. Ale to nie to samo. To coś więcej, ale i mniej. To zupełnie inny klimat relacji matka-córka i one a otoczenie. Momentami lekka teen drama, a innymi lekki kryminał. Dokładnie też tak samo przyciąga i odpycha od siebie.

  • recenzja,  serial

    [FIREFLY LANE] Przyjaźń aż po grób

    Jest sporo znanych twarzy z komedii romantycznych, ale mówią, że królowa jest tylko jedna. I niektórzy dziwią się, ale Katherine Heigl to niekwestionowana pierwsza dama romcomów. Tak się to zakorzeniło w amerykańskim społeczeństwie, że w wielu standupach oraz komediach robią sobie z tego jaja. Albo już przestali. Tym razem Netflix nakręcił serial „Firefly Lane” z Katherine nie o miłości, ale o przyjaźni.

  • recenzja,  serial

    [PRZEZNACZENIE: SAGA WINX] pozbawiona wyobraźni

    Mając 12 lat byłam totalnie zakochanym dzieckiem w magazynie „The Winx”, a bajkę odpalałam z niemałą ekscytacją. Wiadomo, bardziej kręcili mnie Power Rangers, ale to było jego babskim odpowiednikiem. A moja rodzina nawet nie kryła zażenowania, że czytam gazetę o „jakiś wróżkach”. Gdy jednak skończyłam 16 lat, wróżki odeszły w niepamięć, na których miejscu pojawiła się „Plotkara”. Proste, prawda? Jednak teraz te same wróżki są dorosłe (prawie) i weszły na duży ekran i to nawet w kategorii 16+, jako serial „Przeznaczenie: Saga Winx”.

  • recenzja,  serial

    Spóźniony, ale odrobiony [MANDALORIAN]

    Długo trzeba było mnie namawiać, bo jak dobrze wiecie - za tematem nie przepadem. A przynajmniej nie poświęciłam jakiejś dłuższej chwili by się w niego wgłębić. Uważam, że jest on skomplikowany, co parę miesięcy temu udowodniłam Wam w tekście - Dlaczego nie lubię Gwiezdnych Wojen. Ale „Mandalorian” to coś zupełnie innego. Nie jest prosty, ale jest logiczny. I pewnie czytaliście to już milion razy: dał nam coś, czego najbardziej potrzebowaliśmy.

  • recenzja,  serial

    [OD NOWA] zmąciło wodę w stawie

    Serce zaczyna Ci pulsować trochę szybciej, a żeby być bardziej skupionym, pozycje leżącą zamieniasz na siedzącą i krzyczysz. To adrenalina. HBO przywróciło nam dawny sposób na oglądanie seriali: z tygodnia na tydzień. I chociaż w większości tego procesu nie brałam udziału, bo serial włączyłam po czwartym odcinku to obserwowałam jak emocjonują się tym moi znajomi. I słowa: najlepsza, zaskakująca i fenomenalna to trochę mało by opisać co się stało z Hugh Grantem w serialu „Od nowa”.

  • recenzja,  serial

    [THE CROWN 4] Żyli pięknie i fałszywie

    Mamy to. Czekaliśmy rok, by zobaczyć to wszystko na ekranie i dokładnie tak, jak myślałam - jest to jedno z najlepszych rzeczy, jakie będziecie mogli zobaczyć w 2020 roku. Czwarty sezon „The Crown” to połączenie najbardziej trendy i palących wątków, w historii współczesnej rodziny Windsorów. Już widzę te pozwy na stole Netflixa, już widzę te ogniste sumy na stole Królowej Elżbiety, ale było warto!

  • recenzja,  serial

    [THE BOYS] rozwalają na łopatki

    Brakowało mi w tym roku dobrej dawki superbohaterskich emocji. Przez brak Marvela w kinach, odczuwam niesamowitą pustkę w tej, mojej małej przestrzeni sercowej. Nie ma adrenaliny, scen po napisach, gonienia za najszybszą recenzją, kolejnego świetnego (lub mniej) filmu. Nie ma spierania się na forach z prawdziwymi fanatykami MCU. Aż tu nagle, gdzieś zza pazuchy, pojawiło się „The Boys”. I totalnie wypełniło miejsce, które Marvel pozostawił w totalnej rozsypce.