felieton,  serial

[HALSTON] Ta recenzja nie ma znaczenia

O szalonych latach 70 i 80 XX wieku w Nowym Jorku krążą istne legendy! Powstanie Studia 54 to był przełomowy moment dla śmietanki towarzyskiej tamtych czasów. To właśnie tam powstawały nazwiska, które do dzisiaj wspominamy z łezką nostalgii. Jednym z nich był Halston – projektant mody, którego zaciętość w dążeniu do celu była niesamowita, ale także przerażała. Netflix zrobił o nim mini serial z Ewanem McGregorem w roli głównej. Jak to wypadło?

„Recenzje nie mają znaczenia” powtarzał po każdym pokazie, wpatrzony w panoramę Nowego Jorku, z papierosem w ręku Halston.

Swoja karierę zaczął w latach 50 XX w. od projektowania i produkcji kapeluszy. Jego biznes poszybował w górę, gdy jeden z jego projektów założyła na inauguracje prezydencką Jackie Kennedy, ale gdy kobiety przestały je nosić, cały biznes zaczął podupadać. Wtedy Roy (tak miał na imię, ale nikt tego nie używał) postanowił zacząć produkować ubrania. Nie było to łatwe, bo potrzebował bogatej inwestorki, której środki się nie kończą. Halston dał kobietom proste, minimalistyczne i czyste ubrania. Jego projekty odznaczały się elegancją, były powabne, zwiewne, ale także majestatyczne w swoim minimalizmie. Przyjaźnił się z takimi osobistościami jak Bianca Jagger czy Liza Minnelli, projektował dla Grety Garbo czy Elizabeth Taylor. Jego firma z dnia na dzień stawała się co raz popularniejsza, a że właśnie na lata 70 przyszedł czas największej komercjalizacji mody (lub akcesoryzacji), prawdziwe high fashion przestało utrzymywać wielkie marki. Halson znalazł inwestora, któremu powierzył decyzje biznesowe – i dzięki niemu powstało imperium – z perfumami, strojami dla linii lotniczych, walizkami, paskami.. To też ten inwestor w późnych latach 80 XX w postanowił odsprzedać firmę innej i wtedy praktycznie Halson stracił prawo do swojego własnego imienia. Ot tak.

halston

Sharr White (scenarzysta również serialu „Pokolenie”) stworzył obraz projektanta w serialu „Halston”, który niejednokrotnie przeraża. Ukazał go jako dążącego po trupach do celu, po kamieniach, po gruzach, po wszystkim co się dało człowieka. Ten nie chciał zatrzymać się ani na chwilę, oddając w zamian swoje życie prywatne i cały swój czas, tylko po to by osiągnąć sukces. Czy było warto? Po finale dowiadujemy się, że niekoniecznie.

I gdy fabularnie wszystko bardzo ładnie nam współgra, Sharr zamiast postawić na modę w tym serialu, pokazał jej tylko kawałek.

Byłam totalnie nieusatysfakcjonowana tym, jak bardzo mało było jego dobrych i przełomowych projektów i jak bez charakteru przedstawiono jego interpretacje strojów z tamtych czasów. Bardziej twórca skupił się na opowiedzeniu jego życia towarzyskiego, tego jak długo i często wciągał kokę czy palił papierosy, niż to jak piękne tworzył ubrania.

halston

Ewan McGregor w tej roli wypadł – raz dobrze, a raz źle. W niektórych scenach bardzo mi się podobał, a w niektórych był po prostu sztywny. Zniewieściały styl, który przyjęto jako wyznacznik w tym przypadku nie sprawdził się. Ciągle mi się wydawało, ze jeszcze chwila a aktor będzie ruszał ręką jak Ci geje z memów, a przecież nie o to chodziło! White uczynił core całego serialu z jego powtarzających się odzywek, spalanych petów, arogancji i bolesnego końca. Miałam po nim wrażenie, że miało mi go być szkoda, ale faktycznie – nie było wcale. Dużo bardziej związałam się z postacią Lizy Minnelli niż z samym Halstonem. Role drugoplanowe były dużo lepiej napisane, niż ta główna. O niebo lepiej!

Mimo, że Halstona uważa się za przełomowego projektanta amerykańskiej mody, to ta historia gdzieś mi umknęła. I gdy tak sobie oglądałam ten serial, czasami z większym lub mniejszym zaangażowaniem, stwierdziłam, że w sumie okej, fajnie, ale nie lubię tego gościa. Bardziej zachwycały mnie w tej produkcji niektóre kadry czy miejsca, niż historia sama w sobie. Możemy więc uznać, ze ta recenzja nic nie znaczy.

Ocena: możecie, ale do kotleta

Źródło zdjęć: thecelebrateport.com