film,  oldskul

[OLDSKUL] Jak bardzo zestarzał się Matrix?

W ostatnie deszczowe dni usiadłam sobie i mimowolnie odpaliłam swój nowy telewizor. I telewizję oczywiście, bo na telewizorze da się oglądać wszystko oprócz tego. I zobaczyłam głupie programy o wątpliwych ludziach (co świadczy o tym, że najbardziej to lubimy się z kogoś pośmiać) a potem przełączyłam na kanał gdzie leciał stary, dobry „Matrix”. I pomyślałam sobie: jak bardzo się zestarzał? Czy ten film – tak jak „Batman” Tima Burtona – nie jest już po prostu śmieszny na tle zaawansowanych technologicznie filmów akcji?

„Matrix” był w 1999 roku objawieniem.

A na pewno z lekka wyprzedzał fabularnie i technologicznie swoje czasy. Bracia Wachowscy… a chwila! Od 2016 roku nie są już braćmi a siostrami. Lana i Lily Wachowskie są odpowiedzialne za scenariusz oraz reżyserie naszego „Matrixa”. Znane są z pisania scenariuszy autorskich – „Brudne pieniądze”, „V jak Vandetta” czy późniejszy już „Atlas Chmur”. Ale to właśnie „Matrix” sprawił, że siostry przez wiele lat kąpały się w słońcu sławy.

matrix

„Matrixa” wyróżniał przede wszystkim bardzo śmiały, jak na końcówkę lat 90, obraz świata post apokaliptycznego. Neo – haker – żyje sobie spokojnie pracując w jednej z korporacji i hakując darknet. Przez całe życie czuje, że jest coś z nim nie tak. Tak jakby był nie na miejscu. Trafia w końcu na ekipę Morfeusza, która ratuje go przed tajemniczymi facetami w garniturach i odsłania przed nim tajemnicę. Ale najpierw daje mu wybór, czerwoną tabletkę, po której pozna prawdę i niebieską – po której wróci do swojego dawnego życia. Neo biorąc czerwoną dowiaduje się, że żyje w iluzyjnym świecie zwanym Matrixem, stworzonym przez maszyny, które przejęły kontrolę nad światem dawno temu. Ludzie są ich niewolnikami, bo z nich czerpią energię, hodując na gigantycznych polach. Natomiast w podziemiach istnieje ludzkie miasto, które jest co rusz atakowane przez maszyny. Morfeusz natomiast wierzy, że Neo jest wybrańcem i uratuje świat i miasto przed zagładą spod macek bezwzględnych maszyn.

Był to odważny i zrobiony z pompą, od nowa świat.

I wiem, że bardzo dużo osób czepia się, że w pierwszej części maszyny i ich miasto jest pokazane jak w grze Pac Man, ale w późniejszych częściach Siostry Wachowskie poprawiły się i wygląda to na bardzo wysokim poziomie. Przede wszystkim te sceny, w którym Neo idzie negocjować do maszyn i to, co się tam dzieje wykracza poza 2003 rok spokojnie. I jeśli już przy efektach specjalnych jesteśmy, faktycznie, zgodzę, się, że część pierwsza jest z nich wszystkich najsłabsza. Widać, że reżyserzy omijali te bardzo drażniące i trudne momenty, w których użycie CGI byłoby konieczne. Pragnę także podkreślić, że Keane Reeves wykonywał większość tych choreografii sam (ma to w zwyczaju do dzisiaj, nawet przy Johnie Wicku), na lince i przy pomocy manualnych narzędzi niż oddawał się w ręce komputerowych magików. Dlatego może Wam się wydawać, że niektóre ruchy wyszły koślawe, a to tak serio wyglądało. Oczywiście dwie pozostałe części były cudownie kręcone na zielonych tłach i miesiącami dorabiane w CGI – m.in w całości była to zrobiona scena ostatecznej walki agenta Smitha i Neo.

matrix

Może dzisiaj nie aż tak bardzo byśmy się podniecali fabułą z naszych najgorszych koszmarów. W końcu jesteśmy co raz bliżej AI niż kiedykolwiek, ale nadal nie jest to poziom taki, że maszyny mogą ukształtować w sobie jakąś decyzyjność. Jednak zachwyca mnie dokładność scenariusza i stworzony idealny ciąg przyczynowy. Jest bardzo mało luk w fabule, na które widz podczas oglądania zwróci uwagę i film się wydaje sam w sobie pełny. Rzadko spotyka się sci-fi akcję, która tak bardzo skrupulatnie wyjaśnia większość dziejących się rzeczy. Dzisiaj producenci czy reżyserzy nie mają na to czasu, bo tak pędzą z fabułą. Dlatego ostatnie produkcje Zacka Snydera czy Marvela mogą dla laików wydawać się po prostu nużące, ale i niezrozumiałe. Siostry nie pozostawiły widzom żadnych złudzeń ani nie pozwoliły na pytania, czego dzisiaj się nie robi. A uważam, że mylnie. Pozostawienie widzowi pola na własną interpretacje, lub co gorsza wymyślanie finału, kończy się milionem komentarzy w Internecie pt „ten film był niedokończony”. Cała prawda.

Może „Matrix” z 1999 roku zestarzał się jedynie trochę i widać w nim starość i ten powiew lat 90, tak „Matrix: Reaktywacja” czy „Matrix: Rewolucje”, filmy z jednego roku 2003, znajdują się blisko naszych czasów.

matrix

Niektóre z tricków wykonanych podczas produkcji i postprodukcji już się robi inaczej, bo wszyscy wolą kręcić na green screenie i dodawać ludziom rogi w komputerze, więc może właśnie dlatego „Matrixowi” powinniśmy bić brawo. Siostry Wachowskie poradziły sobie z tematem tak jak umiały, na tamte czasy, najlepiej a film zadziwiał i zachwycał wtedy i robi to też teraz.

Oczywiście nie mogę „Matrixa” porównywać do jakiegokolwiek „Batmana” bo ani budżet produkcji ani środki tutaj się nie zgadzają. Oglądając twór Burtona po raz 5-ty śmiałam się tak samo, przez gumofilce i gumokostium czy rozwiązania fabularne rodem z horroru typu C. Tego „Matrix” nam nie zaserwował, a wręcz nadal ogląda się go dobrze. Budzi emocje, zachwyca i tak samo rozczula! Gdy do niego wrócicie, poczujecie się dokładnie tak samo, a może i nawet lepiej, jak przy oglądaniu kolejnego tworu o apokalipsie.

matrix

Pracę nad Matrix 4 ruszyły w tamtym roku i zakończyły się. Na tę chwile film jest w rękach postprodukcji i zobaczymy go prawdopodobnie w 2022. roku. Yay!

Źródło zdjęć: worldwidemovies.com