recenzja,  serial

[OTWÓRZ OCZY] i podróżuj duszą

Każdy z nas chciałby móc w pewnej chwili pojawić się gdzieś indziej. Po prostu pstryknąć palcami i w deszczową niedzielę znaleźć się na plaży na Malediwach. Niestety nie jest to możliwe, jeszcze! Ale Karolina umie się przenosić, w śpiączce. Nie była to podróż na rajską wyspę, ani nawet do jakiegoś dalekiego miasta, ale do ośrodka Druga Szansa, w nowym, polskich serialu Netflixa „Otwórz oczy”.

Tajemniczy pałacyk na obrzeżach Katowic, las i pacjenci.

Oto ośrodek Druga Szansa. Katarzyna Berenika Miszczuk, autorka książki „Druga Szansa” stworzyła miejsce, w którym leczy się ludzi z amnezji i krótkotrwałych zaników pamięci. W pierwszej scenie poznajemy NN, dziewczynę, która nie pamięta kim jest, ani dlaczego jest w tym miejscu. Podobno jej rodzice zginęli w pożarze domu, a ją zostawiła w tym miejscu ciotka. Dziewczyna jest nieźle skonsternowana, próbuje odnaleźć się, ale wszystko w okół jest dziwne. Ma bardzo poważne podejrzenia i szuka na nie dowodów. W trakcie dowiaduje się, że nazywa się Karolina i razem z Adamem starają się poznać prawdę na temat doktor Ewy i jej „ośrodka”.

otwórz oczy

Na samym początku byłam chyba bardziej skołowana niż sama bohaterka. Twórcy Anna Jadowska („Zawsze warto) i Adrian Panek („Pułapka”) wybrali do swojego serialu klimat niczym z „Lśnienia”. Mamy wrażenie, że będzie to całkiem niezły horror, w którym napięcie buduje się od prostego mycia zębów i twarzy. Siedzisz ściśnięty na fotelu, czekając na jakiś wybuch i obniżenie skali dźwiękowej. Nic takiego się nie dzieje, bo jest to jedynie wrażenie, które postanowili nam zostawić. Natomiast nie mogłam się pozbyć uczucia, w którym bardzo dużo scen i rozwiązań fabularnych przypominało mi amerykańskie hity, klasyki z serii dramatów w szpitalach psychiatrycznych – „Lot nad kukułczym gniazdem” czy „Przerwana lekcja muzyki”. Połączenie dusz, grupa przyjaciół, samobójstwa w wannie czy ucieczka lasem to jest coś, co widzimy w każdym tego typu serialu czy filmie. Towarzyszy temu zawsze ciemna, niewyraźna ekspozycja, tajemnica i ostra, pełna strachu muzyka.

Jednak okazało się, że to wszystko co widzi i z czym walczy Karolina to bujda.

Nie będę Wam zdradzać fabularnych rozwiązań w “Otwórz oczy”, natomiast przez większość serialu jesteśmy w świecie, z którego niby nie ma wyjścia, aż nagle.. z niego wychodzimy. Znajdujemy się gdzieś. Pytanie, czy jest to już faktycznie prawdziwy świat, w którym możemy coś budować? Nie jesteśmy do końca pewni. Tutaj twórcy zastosowali pewną iluzję. Jak to ładnie ktoś z forumowiczów Filmweba nazwał: podróż astralną. Poprzez wypadek Karolina zapada w śpiączkę, w której we śnie trafia do Drugiej Szansy. We śnie. I nie powiecie mi, że to rozwiązanie jest bardzo ciekawe i to właśnie dzięki niemu postanawiamy zostać przed telewizorami, ale!

otwórz oczy

Ale niestety aktorzy i realizacja zawodzą. Cały serial “Otwórz oczy” był tak drawnianie i sztucznie zagrany, że wręcz było mi głównej bohaterki – granej przez młodą aktorkę Marię Wawreniuk – totalnie szkoda. Widać było, że nie radzi sobie z osobą męczoną przez sny i głosy. I nawet jeśli na początku wydaje Wam się, że ta zagubiona twarz pasuje do całej konstrukcji fabularnej, to dalej jest to samo. Bohaterka za pomocą aktorki nie odnajduje się, a wręcz gubi się bardziej. I nie rozumiem takiego ciągłego wyłupiania oczu, w geście zdziwienia, jakby tylko ta jedna mina świadczyła o tym, że ktoś nie wie co się dzieje, a jednocześnie się boi. Czy tylko tego uczą w polskich szkołach aktorskich?

Reszta aktorów nie pomaga, a wręcz czasami przeszkadza.

Konstrukcja postaci jest bardzo uboga i niejasna, a czasami żadna. Niby powinniśmy się przywiązać do grupy przyjaciół, ale sceny z ich udziałem są bardzo zdawkowe i mało szczegółowe. W centrum jest Karolina i jej problem i to jemu ulegamy, zapominając o reszcie. Nawet postać Adama (lub innego ego) jest podporządkowana głównej bohaterce i pociągnięta na jej barkach. A skupienie się na szczegółach, myślę, że pomogło by wynieść fabułę i całą produkcję na wyższy poziom wtajemniczenia, znany z „W głębi lasu”, na przykład.

otwórz oczy

Nie rozumiałam tego serialu w jego połowie, ale ciesze się, że obejrzałam do końca i zobaczyłam, jak bardzo mi jest tej produkcji szkoda. Fabuła jest na prawdę świetna i ma potencjał wręcz światowy. Dawno nie było dobrego serialu rodem z psychologicznego dołka („Ratched” nie obejrzałam, ale nadal mam na liście), i to jeszcze w polskich, śląskich realiach! Więc bardzo jest mi przykro, że ktoś wykonał taki a nie inny casting i umyślnie ten serial zepsuł. Smutek.

Ocena: w nudny dzień, może się nada

Źródło zdjęć: antyweb.pl