felieton,  film,  recenzja,  serial

Ulubieńcy 2021 roku

Ten rok miał być naszym rokiem. Po rozczarowaniu w 2020 roku, wszyscy oczekiwali, że 2021 przyniesie nam ukojenie i spokój. W końcu wrócimy do „normalności”. Ale czym jest właściwie „normalność”? Po początkowym zamknięciu, w maju wróciliśmy tam, skąd przyszliśmy i sytuacja nie ulega zmianie do dziś. Wróciliśmy. Kina w pełni działają i puszczają premiery. Restauracje przyjmują gości. Teatry występują, koncerty się dzieją. Nadal umierają ludzie, ale oto jest nasza normalność. Musimy ciągle uważać, jednak życie toczy się dalej. Próbujemy przejść z koronawirusem na Ty i nauczyć się z nim żyć.

Lata 20 XXI wieku zapiszą się mocno pod słowem reboot. Nostalgicznie wracamy do wielu seriali, filmów, ikon, klas i styli tylko po to, by czasami od początku napisać daną historię lub odtworzyć ją w nowej krasie. Rzadko tworzymy nowe ikony, odtwarzamy stare, licząc na ich „zmartwychwstanie”. A im jest dobrze tam, gdzie są, tylko, że w tym roku dostają bardzo dużo błyskotek (zaawansowaną technologie CGI) czy nowe ubrania, torebki i złą sławę social mediów. Dodajemy do tego także wszystkie palące nas problemy: #metoo, feminizm, depresje i wszystkie problemy społeczne, które warte są omówienia w filmach. Gdy to wszystko połączymy, stworzymy twór na miarę naszego dziesięciolecia, który jest w stanie zdobyć nawet Oskara, a przede wszystkim pierwsze miejsce w rankingu oglądalności. I szczerze zazdroszczę młodszemu pokoleniu, że wychowuje się w tak samoświadomej kulturze, z której wszystkiego się może nauczyć i wszystko zobaczyć. Aż może nie wychodzić z domu, już nigdy! Tak też nasza „stara normalność” nie wróci już nigdy więcej. Już nie będziemy trzymać niewygodnych tematów za pazuchą, nie będziemy ukrywać cycków ani seksu na ekranie, nie będziemy nie mieszać ras, pojęć, zdań i orientacji nigdy więcej. I jest to bardzo dobry nurt, bo kultura powinna bawiąc uczyć, jednak pozwólmy sobie czasami na chwilę wytchnienia od naszej „nowej normalności”. Ona nigdzie nam nie ucieknie.

W 2021 obejrzałam 108 filmów i 52 seriale, na szczęście nie ustanawiając nowego rekordu.

W tamtym roku padł ostateczny, w tym miałam jeszcze życie do ogarnięcia. Bardzo dużo czasu spędziłam na platformie Apple TV+ czy na HBO Go, gdzie znajdowałam co raz nowe perełki, jednak to Netflix wygrał w tym roku, praktycznie zawłaszczając to zestawienie. W kinie bywałam częściej na jesień, gdy wychodziły nowe Marvele, które okupiły ten rok w nowości i to nowości bombowe! Nikt z nas, geeków, nie zapomni grudniowej premiery “Spider-mana”! Dlatego w tym roku kategorie Marvelowe wracają w całej okazałości, nawet z Wyróżnieniami. Ale to nie je czytaliście najchętniej. Jak zwykle najlepiej sprzedają się rzeczy negatywne, krótkie pierwsze wrażenia rebootu serialu „I tak po prostu” i jeden z gorszych soft-pornów Netflixa „Sex/Life” – to czytaliście u mnie najchętniej.

Jeśli chodzi o statystyki, to w 2021 przeszliście samych siebie odwiedzając mnie w liczbie 16 054 osób i klikając w teksty 50 000 razy! Mówiąc moim, social mediowym językiem jest to wzrost o 251%!

Dziękuje, jesteście niesamowici!

A oto przed Wami, zestawienie najlepsze z najlepszych filmów i seriali 2021 roku!

Najlepszy serial dramatyczny: Sprzątaczka

Tak niepozornie wisiał sobie w dniu premiery na stronie głównej. Urzekła mnie prostota tego przekazu, który bił z samego trailera. Weszłam i nie pożałowałam, bo to było najlepiej spędzone 8 godzin w tym roku. Prosty serial, prosty przekaz, budowa postaci i historia, która chwyta za serce od samego początku. Możemy nie identyfikować się z postacią w żaden sposób, ale “Sprzątaczka” to zdecydowanie najlepszy obyczajowy dramat, który byliśmy w stanie zobaczyć na Netflixie. Jego pełną recenzję przeczytacie tutaj.

Wyróżnienie: Wąż

Bardziej thriller psychologiczny. Opowieść o seryjnym mordercy – Charlsie Sobrhaju – który zabijał i ograbiał turystów przyjeżdżających do Azji Południowo-Wschodniej. Przepięknie zrobiony serial, który trzyma w napięciu cały czas. Widz spodziewa się, że kryminalista zostanie złapany zaraz, za chwilkę i za minutkę, ale Charles wymyka się detektywom skrzętnie i wpada w zupełnie nieoczekiwanym momencie. Nieco lepszy od “Narcos: Mexico” i bardziej wciągający. Nie zasłużył na nagrodę główną, bo dużo postaci było płaskich, a rozwiązanie mało satysfakcjonujące. Ale wyróżnienie to już coś, dla tak międzynarodowego serialu.

Najlepszy serial rozrywkowy: Physical

Ah! Apple TV jest bardzo niedocenione produkcyjnie. W 2021 Apple wydało parę, serio, porządnych seriali. Napisałam o tym więcej w zestawieniu “5 dobrych seriali Apple”, do którego zapraszam Was serdecznie po więcej. Natomiast “Physical” to opowieść z lat 80 XX wieku, w którym nasza główna bohaterka walczy o samoświadomość i swoją niezależność, w ambicjonalnym i przesiąkniętym świecie swojego męża, aspirującego polityka. Jej histeryczny pęd do nieskazitelnej sylwetki, w postaci bulimii i napadów ćwiczeń, zaczyna przekuwać w… kasety! Twórcy cudownie ukazali scenografią, kostiumami i muzyką lata 80 w Ameryce, nie zważając na środki. Jednak parę elementów w fabule nie zagrało, i finalnie trudno nam współczuć głównej bohaterce. A jednak została taką antybohaterką, której koniec końców kibicujemy!

Najlepszy serial Marvela: WandaVision

Jest to zdecydowanie mój ulubiony serial w 2021. Jak nie kiedykolwiek! Napisałam o nim cały tekst pochwalny, który możecie znaleźć tutaj. “WandaVision” to pierwszy serial puszczony na Disney+, który warto było obejrzeć. Od tego roku Marvel bardzo mocno wcielił do MCU wszystkie seriale, przez co sprawił, że musimy więcej czasu spędzać na doganianiu fabuły z każdej produkcji. Już nie wystarczy być w kinie trzy razy do roku by wiedzieć, co tam się dzieje, a jeszcze trzeba znać te seriale. W większości przypadków jest to bardzo miły seans, jak tutaj. “WandaVision” to opowieść o niespełnionej miłości Wandy Maximoff i najbardziej inteligentnego z robotów – Visiona. Przenosimy się do miasteczka WestView, gdzie przeżywamy sceny z ich życia w postaci sit-comów z lat.. różnych! I tak Marvel kombinował, kombinował, że stworzył serial piękny, idealny, pełny i cudowny. O to, co, nic więcej mówić nie trzeba.

Wyróżnienie: Loki

Zawsze lubiłam jego postać. I podobała mi się jego przemiana w Ragnaroku, śmierć w “Infinity War” już mniej, bo była po prostu nie potrzebna. Ale rozwinięcie historii Lokiego było zdecydowanie potrzebne. W komiksach poświęcono mu zdecydowanie więcej czasu i miejsca, natomiast w filmach puszczono trochę mimochodem. Gdy Disney ogłosił plan powstania serialu, praktycznie podskoczyłam! I było warto. To wyróżnienie byłoby bliskie stania się nagrodą główną, gdyby nie Wanda. Trafiamy na Lokiego, gdy ucieka z teseraktem z “Avengersów”. Trafia na tajemniczą planetę, na dziwną pustynię, a przed nim stoją ciekawi policjanci. Strażnicy czasu. I tak poznajemy czym w ogóle rządzi się czas, w MCU. Przecudowne! Napisałam o tym więcej w tym tekście.

Najlepszy serial romantyczny: Sceny z życia małżeńskiego

To jeden z najbardziej romantycznych seriali, jakie widziałam kiedykolwiek! Piękny dwu akt, który nie potrzebuje żadnych drugoplanowych ról ani dodatków. Rozgrywa się w paru przestrzeniach. Prosta historia pewnego wypalonego małżeństwa, które po latach związku postanawiają się rozstać. Jednak ich miłość tli się przez wszystkie lata, w których nie są razem i mimo usilnych prób powrotu, ta miłość – w ukryciu i bez zbędnego animuszu – okazuje się lepsza od czegokolwiek innego. HBO, Jessica Chastin i Oscar Isaac to idealnie połączenie. Chemia, przyciąganie bije wprost z ekranu telewizora i wręcz elektryzuje! Chce się wejść do tych odcinków i potrząsnąć bohaterami, by w końcu obudzili się i stwierdzili, że bez siebie nie dadzą nigdy rady. Ale dają i to jest w tym wszystkim najgorsze.

Najlepszy serial polski: Sexify

W końcu Polacy dali Netflixowi w 2021 roku serial , prawie pełny. Z paroma uchybieniami i niedociągnięciami, jednak wciągał i zatrzymywał jak żaden poprzedni! “Sexify” to polska odpowiedź na “Sex Education”, ale zrobiona dokładnie tak, by Polaków trochę zaskoczyć. W okół wszystkich słów, których nigdy się w polskim kinie nie wypowiada, tematów, o których w szkołach, a nawet domach się już nie mów. Tak, by to zamknięte społeczeństwo dosadnie otrząsnąć z tematów tabu i panującego zacietrzewienia. To serial o studentce, która w drodze do błyskotliwej kariery, przypadkiem odkrywa nie tylko swoje, ale i swoich koleżanek najpilniejsze potrzeby. I tak, w okół dążenia do sukcesu buduje przyjaźnie i miłość, jednocześnie poznając siebie! Napisałam o tym cały tekst tutaj. A tymczasem, czekam ze zniecierpliwieniem na drugi sezon!

Najlepszy film dramatyczny: O wszystko zadbam

Nurt “antybohaterskich przemian” przeminął wraz z 2020 rokiem, jednak coś czuje, że wróci do nas jak bumerang. Ale to nie jest to. “O wszystko zadbam” to film o opiekunce osób starszych, która pała się ich okradaniem. Jednak z jedną staruszką słabiej jej idzie, i to ona odkrywa jej wszystkie zagrywki. Świetnie zagrany przez Rosamund Pike, która nie gra bohaterki, którą polubicie. Ba! Nie będziecie jej kibicować i raczej, życzycie jej rychłego niepowodzenia, a jednak trzyma się ekranu kurczowo i to po jej śladach idziemy cały czas. Napisałam o tym filmie Netflixa tutaj dużo więcej i do tego tekstu bardzo Was zapraszam!

Najlepszy film rozrywkowy: Free Guy

Początkowo fabuła nie powaliła mnie na kolana, ale naiwność i całkiem warta akacja sprawiły, że zabawił mnie nieźle. Wyszłam z seansu więcej niż ukontentowana i miała ochotę napisać na ten temat więcej niż tylko jedno zdanie. Przeczytacie cała recenzję “Free Guy” tutaj, natomiast jego wygrana w tym zestawieniu to zasług przede wszystkim ciekawych rozwiązań. Główny bohater jest elementem gry wideo, ale wyłamuje się z fabuły. I cały ambaras polega na tym, że nie tyle chce prowadzić własne, wolne życie, to jeszcze dać je innym, więc razem z graczami walczy z autorem gry o lepsze, swoje, cyfrowe jutro. Wyśmienita zabawa! Polecam!

Wyróżnienie: Nie patrz w górę

Obejrzany praktycznie na ostatnią nóżkę roku 2021, a tak idealnie wpasował się w to zestawienie! Bez niego nie byłoby takie samo. Bo “Nie patrz w górę” to satyra z gwiazdorską obsadą, która od początku śmierdzi nam przesadą. Ale wchodzi nam to jak sałatka jarzynowa w te Święta, bo leci przecież kometa! Kometa wielkości niewielkiego państwa środka, która zmierza wprost na planetę Ziemię. I gdy grupa naukowców potwierdza swoje podejrzenia, pędzi do Pani Prezydent, a ta, zapala papierosa. Cały ten śmiercionośny kołowrotek trzyma nas nieźle w napięciu, bo do końca mamy nadzieję, że jakoś uda im się z tego wybrnąć. I tak siedzimy przed tym telewizorem spięci cali, a ja w szczególności, bo filmy katastroficzne to nie jest mój ulubiony gatunek. Ale muszę przyznać, że Leonardo Di Caprio zalicza tam jeden z lepszych występów w swojej historii (nie zapominając o “Wilku z Wall Street”), a w parze z Jennifer Lawrence zmiatają resztę z… planety! Dlatego w łatwy sposób zasłużył na wyróżnienie, byciem dobrym podsumowaniem naszych ostatnich lat w pigułce.

Najlepszy film Marvela: Spider-man: No Way Home

Gdyby nie ten film, pewnie cały Marvel i jego sławetne MCU rozpadliby się na małe kawałeczki! To on zniszczył nam mózgownice w jednym z ostatnich tygodni 2021 roku, totalnie powalając “Eternals” (średnio dobre, przyznaje) na łopatki. Jednak nie mogę tutaj zdradzać niczego, bo obiecałam wszystkim swoim fanom i czytelnikom #spoilerfree. Przeczytajcie natomiast całą recenzję, która stworzyłam w ostatnim poważnym wpisie.

Najlepszy film romantyczny: Palm Springs

W 2021 roku nie zrobiono żadnej chwytającej za serce komedii romantycznej. Moje serce płacze, dosłownie. Bo bardzo lubię, gdy twórcy filmowi serwują mi coś, czego jeszcze nie widziałam. Nie pełne klisz, starych, dobrych rozwiązań, a po prostu serca. I “Palm Springs” to jeden z takich filmów, w których kombinowano, by wycisnąć go jak cytrynę, i się nawet opłaciło. Miał on premierę tuż przed samym otwarciem kinopleksów, więc nie doczekał się niesamowitych wyników, ale ma coś w sobie. Dwoje gości weselnych – Sarah i Miles – zostają uwięzienie w pętli czasu. Ciągle przeżywają ten sam dzień. Szukając rozwiązania swojej sytuacji, zaczynają się niebezpiecznie lubić, co nie ułatwia im decyzji o opuszczeniu swojej nadludzkiej doli. Andy Samberg gra identycznie jak młody Adam Sandler, co jest równie niepokojące jak ich wzajemne uczucie.

Najlepszy film polski: Sweat

Niby mówi się, że temat influnecerów przeszedł do porządku dziennego. Oni gdzieś tam są i ich życie nie ciekawi nas tak samo jak kiedyś. Jednak Polacy stwierdzili, że warto pokazać je od trochę innej strony, niż jak się utarło. “Sweat” to opowieść o popularnej trenerce fitness, która w tym całym zgiełku, lajkach, komentarzach i lajwach, zatraciła swoją tożsamość. I wiele prostych spraw, przestaje być dla niej prostych, a nawet wódeczka na rodzinnym stole staje się po prostu słona. Jest to zdecydowanie mój polski tegoroczny ulubieniec przez zabawę konwencją i utartymi stereotypami, które tak bardzo w naszym kraju lubimy. I lubimy je podawać dalej, bez względu na żadne konsekwencje. Przeczytacie o tym dłuższy tekst tutaj.

Rozczarowanie roku: I tak po prostu

Dokładnie tak jak w przypadku “Gry o Tron”, w 2021 też się rozczarowałam. Krzyczałam do telewizora i krzyczę dalej, bo – jak podejrzewacie – stwierdziłam, że obejrzę to do końca. A to strata mojego cennego czasu, zdrowia i wszystkiego innego. Im dalej w las, tym jest gorzej. Postacie stają się płaskie, dialogi nieciekawe, a wątki bez emocji. Dokładnie odwrotnie jak w przypadku oryginalnej serii czy pierwszych dwóch filmów. Nie będę dłużej strzępić języka, pierwsze wrażenia możecie przeczytać tutaj.

Tak też, chciałabym życzyć Wam cudownego, filmowego 2022 roku! Dziękuje, że jesteście ze mną, czytacie, followujecie, reagujecie i oglądacie!

Wyśmienitego 2022!