recenzja,  serial

[WIELKA] Huzzah! Pić musicie do dna i obejrzeć do końca!

Koniec już z tym wakacyjnym klimatem. Jeśli jednak nie wybraliście jeszcze czy odwiedzicie morze czy góry w tym roku, to polecam się pośpieszyć. Ale jako że słaby ze mnie geograf i żadna blogerka turystyczna, to dzisiaj opowiem Wam historię o pewnej carycy. A dokładniej – Katarzynie Wielkiej, tej która chędożyła naszego ostatniego króla Stanisława Augusta Poniatowskiego i podobno, uprawiała seks z koniem. Słyszeliście? Dzięki najnowszemu serialowi Hulu i Tonego McNamary „Wielka” na pewno obejrzycie!

Na początek lekkie sprostowanie.

Uwielbiam seriale kostiumowe oparte na jakiejś prawdziwej historii. Najpierw będę musiała ją sprostować, żebyście nie pomyśleli sobie przy oglądaniu wielu niepotrzebnych rzeczy. Przede wszystkich: car Piotr III nie był synem Piotra Wielkiego, a jego wnukiem. Nie był zbyt towarzyskim, otwartym i przystępnym człowiekiem, dlatego nie za bardzo podobało się Rosjanom jego panowanie. Był raczej nudny, oddany Niemcom i niemieckiej kulturze. Jednak sprowadził sobie w 1746 roku żonę, Austryjaczkę, urodzoną w Szczecinie (prawie jak Polkę), Zofię Fryderykę Augustę, która po przyjęciu prawosławia wzięła imię Katarzyna. Kaśka oddała się miłości do Rosji (w przenośni, ale i dosłownie) i postanowiła zrobić wszystko by ta miłość była spełnione. Więc gdy umiera Piotra matka, Elżbieta, ten przejmuje tron tylko na pół roku, bo potem w lipcu obala go Katarzyna sławnym zamachem stanu. Na początku więzi przez parę dni, ale potem… zabija, niby przypadkiem. Huzzah!

„Wielka” to sztuka napisana przez Tonego McNamare, scenarzystę „Faworyty”, która miała swoją premierę w 2008 roku. Równo 10 lat później Hulu podjęło współpracę z Tonym przy produkcji mini serialu. Ten napisał prawie cały scenariusz i współtworzył serię, pilnując by wszystko do siebie pasowało. Dzięki temu mamy historię pełną, i wręcz bym powiedziała – nieskalaną. Trudno by się było spodziewać po nim czegoś gorszego, niż Oskarowa „Faworyta”. Tony bardzo lubi dopracowywać postacie do cna, rzucać zbereźnym żarcikiem tu i ówdzie, karząc aktorom uśmiechać się przy tym, a jednocześnie wszystkie kontrowersyjne elementy scalać z normalną rutyną. Serial opowiada o losach młodziutkiej Katarzyny, która przyjeżdża na dwór Piotrowy. Myśli, że będzie bardzo w nim zakochana, ale okazuje się, że nie przypadają sobie do gustu. Piotr jest szalony, ma dziwne prawa, dziwne przyzwyczajenia i zachowuje się jako skończony….debil.

Katarzyna natomiast jest wykształconą osobą. Posługuje się wieloma językami, umie czytać, pisać i czuć. Uwielbiam politykę, a przede wszystkie nowoczesne w niej nurty prezentowane przez francuskich pisarzy i teoretyków. Chciałaby, żeby jej mąż razem z nią interesował się takimi rzeczami.. ale niestety, on woli kobiety i wódkę. Przy okazji jest strasznie okrutny, zniewieściały, nieustępliwy i niepewny siebie. Katarzyna na początku sprzeciwia się jego głupocie, ale potem zdaje sobie sprawę, że mogłaby ją… pokonać! Zawiązuje więc pakt ze swoimi przyjaciółmi z dworu, by znaleźć sposób na to by obalić cara.

Ten mini serial to prawdziwy majstersztyk.

Ale broń boże nie mylcie z “Wielką” historii – one praktycznie siebie nie dotykają. McNamara zabrał z prawdziwych wydarzeń, to co akurat mu pasowało i stworzył z tego zupełnie inną opowieść, pełną wzlotów i upadków, do której każdy z Was na pewno na jakiś sposób się przywiąże. Nie wrzucił do wora za dużo wątków, byście nie pogubili się przypadkiem podczas 10 odcinków. Wszystkie tworzą przezabawną, przerysowaną satyrę, w której słowo „ruchanie” usłyszycie częściej niż „cześć”, a „kurwa” częściej niż „dobrze”. Znajdziecie w niej wszystko co zbereźne, obleśne, nieakceptowalne i nie zgodne z jakimikolwiek normami. Życie dworzan u cara Piotra to jedna wielka impreza, orgia. Wszystko wygląda jak taki teatrzyk z lalkami, którymi dyryguje car. Robią oni to co mu się podoba, włącznie z pozwoleniem na torturowanie…w imię niczego. McNamara zbudował postacie tak proste, a jednocześnie skomplikowane, że trudno mi było uwierzyć, że tak się w ogóle da. W jednym odcinku totalnie powierzchowne, ale w drugim okazuje się, co tak naprawdę trzymają pod pazuchą. Nawet Car! Ostatnio naoglądałam się jakiegoś gówna i mam teraz nikłe pojęcie o dobrej kinematografii, może dlatego. Jednak ta produkcji chwyciła mnie za serce i sprawiła, że ponownie uwierzyłam w to, że da się na tym świecie, podczas pandemii, obejrzeć dobry serial, a potem z czystym sercem go polecić dalej.

W roli carycy wystąpiła cudowna, 22-letnia Elle Fanning. Dziewczyna dorastała na naszych oczach w wielu ciekawych produkcjach, ale w tej przeszła samą siebie! Gra Katarzynę z rozmachem, nie szczędząc w aktorskich narzędziach, minach i emocjach. Chociaż na początku miałam wątpliwości co do jej zamiarów, to ta zmienia się z odcinka na odcinek, centralnie na naszych oczach dojrzewając też jako postać. Nie chciałam jej lubić, ale w końcu uwierzyłam w jej moc i w jej talent przywódczy. Udowodniła mi, że warto walczyć, nawet jeżeli nie ma nadziei! Partneruje jej w roli cara Piotra Nicholas Hault, znany wszystkim z „Tolkiena”, aktor wielu twarzy. Byłam sceptyczna widząc go w zwiastunie, ale gdy zaczął głosić swoje herezje, rzucać kieliszkami, wiedziałam, że rośnie właśnie postać, która będzie mnie irytowała do ostatniej sekundy ostatniego odcinka. Tak zagrać trzeba bardzo umieć, ale też mieć dobrze napisaną rolę. Wtóruje im dobrze zbudowany i nie przeszkadzający drugi plan: Adam Godley, Gwilym Lee czy Phoebe Fox.

Serial “Wielka” wydaje Wam się śmieszny, nadto wręcz przerysowany i taki trochę niepotrzebny. Bo w końcu po co nam ekranizacja życia, najdłużej panującej carycy Rosji? Kogoś obchodzi Rosja? Przecież to nie USA! Powstała satyra dworskiego życia, bez wielu stereotypowych rosyjskich nawiązań, z zabawnym anturażem oraz opakowana w złote pazłotko o smaku makaroników. Ta historia żyje własnym życiem do tego stopnia, że po 2 odcinkach sami przywiązujecie się do niej i nie zwracacie uwagi gdy się w niej zakochujecie. McNamara jednak najlepsze zostawił na koniec i tym pokazał niesamowitą klasę, której brakowało takiej „Faworycie” – uczuć, emocji i prawdziwych wzruszeń. To nie jest już zimny Tony, którego znamy ze współpracy z Lanthimosem, to jest Tony, którego musicie obejrzeć.

Ocena: MUSICIE

Obejrzycie na Hulu albo na HBO GO.

Źródło zdjęć: filmweb.pl